Chleba naszego powszedniego

Chleba naszego powszedniego

Chleb, chlebek, chlebuś itd… W polskim języku chleb i jego zapach kojarzony jest z czymś pozytywnym, ciepłym i domowym. Dostatek chleba zawsze kojarzył się nam z dobrobytem

i zdrowiem. Tymczasem, jak jest naprawdę?

Naprawdę to od czasu jak w jadłospisie ludzi pojawiły się zboża i produkty zbożowe ludzie zaczęli chorować i krócej żyć.

Od szeregu miesięcy nie jem chleba, ani żadnych wypieków zbożowych, ciastek etc. Jeszcze do niedawna nie było dnia żebym nie kupował bochenka świeżego chleba zwracając przy tym uwagę, by był świeży i możliwe dobrze wypieczony. Nie jem chleba i żyję. Mało tego, czuję się znacznie lepiej i absolutnie nie czuję potrzeby zjedzenia kromki chleba…

To co tutaj wam opowiem, tego żaden lekarz wam nie powie –nie, nie dlatego, że nie chce wam powiedzieć, ale dlatego, że po prostu tego nie wie. Mało kto wie w ogóle o negatywnym wpływie pszenicy i innych zbóż na zdrowie ludzi. Potwierdza tę tezę w swojej książce

Wheat Belly (Pszeniczny Brzuch) dr William Davis i potwierdzają to już całe rzesze niezależnych badaczy.

Kapłani w starożytnym Egipcie używali pszenicy do wywoływania halucynacji. Wszystkie produkty z pszenicy ‒ chleb, makaron czy pizza ‒ zawierają peptydy opioidowe oddziałujące na mózg i powodujące uzależnienie.

Pszenica, produkty zbożowe, ale też produkty mleczne zawierają peptydy opioidowe oddziaływujące na receptory endorfiny w mózgu. Peptydy te uzależniają fizycznie, co powoduje uzależnienie, astmę, otyłość, apatię, ignorancję i drętwienie. To samo dotyczy beta-karbolin z przygotowywanych potraw.

Czym są peptydy opioidowe? https://pl.wikipedia.org/wiki/Opioidy

To cały szereg różnych substancji organicznych, które uzależniają, tak samo jak znana powszechnie morfina…

Aby mieć ostry i badawczy umysł, nie powinniście spożywać ani nabiału, ani produktów zbożowych, a szczególnie pszenicy. Nie potrzebujecie tej „żywności” w ogóle.

Już antyczni władcy wiedzieli, że ludzie będą potulni, otumanieni i senni, jak długo będą karmieni chlebem. A przecież pszenica to chleb nasz powszedni. Jest jedną z najważniejszych roślin uprawianych na świecie. Zaspokaja 20 proc. zapotrzebowania kalorycznego mieszkańców Ziemi, a przy okazji błyskawicznie podnosi poziom cukru we krwi. Pszenica jest wiązana

z zapaleniem stawów, chorobami serca, próchnicą, chorobami przyzębia, stanami zapalnymi,

stwardnieniem rozsianym itd. Włos się jeży na głowie…

Pszenica – podstępna roślina

Rośliny nie czekają potulnie na to, aż ktoś raczy je zjeść. Stosują mnóstwo taktyk odstraszania napastników. Niektóre zawierają trucizny, inne mają owoce o twardej skórze lub liście

z kolcami. Pszenica usypia i otumania napastników przy użyciu peptydów opioidowych. Są one tak silne, że czasem udaje się złagodzić objawy choroby u schizofreników za pomocą diety bezglutenowej.

Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Ottawie obarczają pszenicę odpowiedzialnością za przyczynianie się do rozwoju cukrzycy. Podczas badań obserwowali reakcję obronną organizmu, podając badanym produkty mączne. Wykazali, że prawie wszyscy uczestnicy eksperymentu, u których wystąpiła niepożądana reakcja na białko pszenicy, posiadali gen związany z ryzykiem cukrzycy. Badania potwierdziły wcześniejsze prace doktora Frasera Scotta, który udowodnił, że dieta uboga w produkty zawierające pszenicę skutecznie obniża ryzyko rozwoju tej choroby.

Na tym pułapki pszenicy się nie kończą. Na świecie rozpowszechniona jest bowiem alergia na pszenicę. Bardzo podstępna, bo należy do alergii maskowanych – jej objawy trudno z pszenicą połączyć, a są to m.in. nadęty brzuch, depresja lub zmiany nastroju, biegunka lub zaparcia, wysypka, bóle stawów i mięśni.

Najbardziej znanym wrogiem pszenicy jest dr Wiliam Davis, autor książki „Dieta bez pszenicy”. Na pytanie, dlaczego trudno nam zrezygnować z chrupiących bułek na śniadanie, odpowiada: „Pszenica jest wyjątkowym pokarmem, gdyż w ciekawy sposób wpływa na mózg, wywołując skutki podobne do działania opiatów. To tłumaczy, dlaczego niektórym ludziom niezwykle trudno jest wyeliminować ją z diety. Nie chodzi wyłącznie o brak determinacji, niedogodności czy przełamanie ugruntowanych nawyków; to kwestia zerwania związku z czymś, co przejmuje kontrolę nad twoją psychiką i emocjami w sposób zbliżony do tego, w jaki heroina panuje nad zrozpaczonym narkomanem”.

Ustalenia dr Davisa mogą przerazić wszystkich amatorów białego pieczywa: „Dwie kromki pełnoziarnistego chleba pszenicznego podnoszą cukier bardziej niż biały cukier, bardziej niż wiele czekoladowych batonów. Aż dziw bierze, że mimo to dietetycy wciąż zalecają zwiększone spożycie pełnoziarnistego pieczywa. Im więcej pszenicy jesz, tym wyżej i częściej rośnie

u ciebie poziom cukru we krwi. Spożywanie pszenicy, które nam się zaleca, jest odpowiedzialna za epidemię cukrzycy, która niebawem dotknie na całym świecie kilkaset milionów ludzi”.

Dr Davis obarcza mąkę odpowiedzialnością za powstawanie próchnicy. Mąka jest wspaniałą pożywką dla bakterii w jamie ustnej. Tajemniczy uśmiech Mony Lisy naukowiec tłumaczy tym, że dama z portretu musiała mieć zamknięte usta, bo ukrywała brzydkie, popsute zęby, podobnie jak wszyscy arystokraci o zaciśniętych wargach namalowani na portretach z tamtego okresu.

Doktor przypomina także, że ziarna pszenicy zawierają kwas fitynowy, który łączy się w organizmie z żelazem, cynkiem, wapniem i magnezem i tworzy z nimi nierozpuszczalne sole. Uwięzione w nich minerały stają się bezużyteczne, a przy ich niedoborze ludzie mają krzywicę, osteoporozę i anemię.

Wiliam Davies pisze: „Ci, którzy zrezygnowali z pszenicy, opowiadali mi o zmianach na lepsze: ustępowały u nich bóle stawów, cofał się artretyzm, znikały przewlekłe wysypki; astma cofała się na tyle, że niektórzy mogli odstawić inhalatory; znikały przewlekłe infekcje zatok przynosowych; ustępowała opuchlizna nóg; znikały ciągnące się latami migreny i bóle głowy”.

Historycy jednogłośnie twierdzą, że choć ludzie są wszystkożerni, przez miliony lat odżywiali sie głównie pokarmem pochodzenia zwierzęcego. Do czasów neolitu, czyli około 10 000 lat temu, nasi przodkowie prowadzili koczowniczy tryb życia, polując i zbierając dziko rosnące rośliny. Głównym źródłem białka i tłuszczów była dla nich dziczyzna. Uzupełnienie diety stanowiły owoce i bulwy, zawierające dużo błonnika oraz węglowodany o niskim indeksie glikemicznym. Większość historyków jest zgodna, ze ludzie epoki neolitu zjadali także warzywa (przede wszystkim liściowe oraz kiełki), a od czasu do czasu – nasiona dzikich zbóż. Obydwa rodzaje pokarmów miały niski IG.

Codzienne zajęcia wymagały zużywania dużej ilości energii, nie tylko dlatego, ze nasi przodkowie wykonywali ciężką prace fizyczną, ale także, że żyli w niezwykle ciężkich warunkach, narażeni na gwałtowne zmiany pogody. Zastanawiające jest, ze przez miliony lat, aby zaspokoić wysokie zapotrzebowanie na energię, ludzie spożywali stosunkowo niewiele węglowodanów, w tym żadnych wolnoprzyswajalnych, które przez współczesnych specjalistów od żywienia uważane są za podstawę prawidłowej diety.

Wraz z pojawieniem sie osiadłego trybu życia człowiek został zmuszony do ograniczenia swojej aktywności. Ta rewolucyjna zmiana nie pozostała bez wpływu na stan zdrowia naszych przodków. Ograniczenie liczby uprawianych i spożywanych produktów roślinnych spowodowało pojawienie się niedoborów pokarmowych, które wpłynęły na skrócenie życia.

Co więcej – rolnictwo (nawet na żyznych i dobrze nawadnianych glebach delty Nilu, Tygrysu

i Eufratu) wymagało większego wysiłku fizycznego niż polowanie, nawet na duże zwierzęta górnego paleolitu. Prymitywny człowiek żył w harmonii z Naturą. Kiedy zwierzęta, na które polował, migrowały, on wędrował za nimi. Wybierając osiadły tryb życia narzucił sobie nowe ograniczenia. Porzucając pierwotny Raj rolnicy – hodowcy stanęli przed nowymi wyzwaniami. Musieli zmagać sie z kapryśną pogodą, niskimi plonami i mało żyzną glebą. Biblijna przypowieść o siedmiu chudych latach doskonale ilustruje zagrożenia związane ze zmianą trybu życia. Nowe wymagania wymusiły wypracowanie – używając współczesnego języka

– odmiennej polityki rodzinnej i produkcyjnej. Rolnicy, bojąc sie, ze nie będą mieli co jeść, starali sie wyprodukować więcej, niż potrzebowali, zatrudniając dodatkową siłę roboczą. Nieświadomi, jakie będą konsekwencje takiego działania, wpadali w błędne kolo, kładąc podwaliny pod niekontrolowany wzrost liczebności ludzkiej populacji, co gwałtownie zwiększało ryzyko wystąpienia okresów głodu, szczególnie, gdy przychodziła klęska nieurodzaju.

Bogaci mieszkańcy Państwa Faraonów mieli większy dostęp do bardziej zróżnicowanego jedzenia, podczas gdy biedota odżywiała sie głównie produktami zbożowymi, warzywami

i nasionami roślin strączkowych.

Dzięki nowoczesnym metodom badawczym wiemy dziś, ze stan zdrowia starożytnych Egipcjan był katastrofalny, w każdym razie jeśli chodzi o tych, których dieta składała sie głównie ze zbóż będących źródłem węglowodanów. Badania mumii i informacje odczytane z papirusów pozwalają przypuszczać, ze średnia długość życia mieszkańców kraju nad Nilem wynosiła poniżej 30 lat. Wielu cierpiało z powodu chorób zębów, arteriosklerozy, chorób serca, a nawet otyłości. Dowody na to można znaleźć w Muzeum Kairskim, gdzie w jednej z sal zgromadzono posągi przedstawiające otyłych przedstawicieli niektórych grup etnicznych, wchodzących w skład starożytnego państwa egipskiego. Porównajmy te dane ze stanem zdrowia północnoamerykańskich Indian, albo Aborygenów, którzy nie znali pszenicy i odżywali się zupełnie inaczej. Indianie dożywali nierzadko stu lat. Dopiero cywilizacja białego człowieka przywlokła im wszystkie choroby…

Zawsze, ilekroć aparat państwowo –medyczno –dietetyczno -farmaceutyczny formułuje

i nagłaśnia jakieś zalecenia, bezpieczniej jest postępować dokładnie na odwrót. Przynajmniej do czasu, aż można je będzie zweryfikować na podstawie kilku, co najmniej niezależnych źródeł. Bestsellerowa książka Wheat Belly (Pszeniczny Brzuch) jest kolejnym dowodem na roztropność takiej postawy. Jej autor, dr William Davis, na co dzień praktykujący kardiologbloger, obala wypromowany przez urzędową dietetykę mit, że pełnoziarniste pokarmy są zdrowe i dlatego powinny być podstawą codziennej diety.

Davis udowadnia, że zarówno praktyka lekarska, jak i współczesna wiedza naukowa dostarczają niezbitych dowodów na to, że zboża, a zwłaszcza pszenica, są źródłem „nieuleczalnych” schorzeń przewlekłych (np. nadciśnienie, cukrzyca, choroby serca, migreny, bóle stawów, artretyzm, alergie itp.), wobec których sfarmaceutyzowana medycyna jest bezradna.

Niskotłuszczowa dieta oparta na zbożach wpędza ludzi w chorobę, a chorym nie pozwala wyzdrowieć, zwiększając jedynie ich zależność od lekarstw.

W ciągu ostatnich 50 lat tradycyjną pszenicę korporacje zamieniły w produkt hybrydowy – opłacalny, odporny i wydajny, ale praktycznie bez związku z pierwowzorem. Jakie intencje stały za biologiczno-genetyczną modyfikacją pszenicy? W latach 60-ch na Zachodzie zaczęto podsycać medialnie strach przed rzekomym przeludnieniem i głodem na świecie. Zwiększoną uprawę zbóż zaczęto przedstawiać, jako jedyny ratunek ludzkości, przeciwstawiając ją „szkodliwej” hodowli bydła i produkcji mięsa. W atmosferze tamtej histerii rządy „wysoko rozwiniętych państw zaczęły inwestować olbrzymie kwoty w badania naukowe mające na celu „ulepszanie” roślin i zwiększanie plonów. I to się udało –średni plon z hektara potrafi być dzisiaj dziesięciokrotnie wyższy niż jeszcze 100 lat temu.

Za sprawą genetyki i biotechnologii pszenicę zmodyfikowano do tego stopnia, że ta nowa roślina tylko dla niepoznaki wciąż nosi nazwę „pszenica”. Podobnie jest z innymi zbożami.

Na świecie zbiera się ogółem 2180-2200 milionów ton zbóż, z tego około 650 milionów ton ziaren pszenicy, co daje jej trzecie miejsce po ryżu i kukurydzy. W strukturze zasiewów na świecie pszenica zdecydowanie zajmuje pierwsze miejsce z powierzchnią 220 milionów hektarów.

Ktoś te wszystkie zboża musi zjeść; żeby produkcja i dystrybucja się opłacały, potrzebny jest popyt. To wielki, korporacyjny biznes. I w tej potrzebie należy upatrywać rzeczywistych przyczyn, dla których „pełnoziarniste produkty zbożowe” zostały rozpropagowane przez aparat państwowo-medyczny na całym świecie jako „zdrowa żywność” i stały się podstawą piramidy żywieniowej opracowanej przez amerykańskie ministerstwo rolnictwa (ang. USDA) na początku lat 80-tych. Trzeba pamiętać, że zadaniem USDA, podobnie jak każdego innego ministerstwa rolnictwa na świecie, jest przede wszystkim promocja wyrobów rodzimego rolnictwa, z których dominująca część to właśnie zboża, kukurydza i ryż. Nic dziwnego, że piramida „zdrowego odżywiania” opracowywana przez ministerialnych urzędników zaleca spożywanie głównie tych produktów.

Przypomnijmy, że po raz pierwszy publiczne rekomendacje dotyczące zwiększonego spożycia zbóż sformułowała w 1977 roku komisja Senatu USA pod przewodnictwem senatora Georga Mc Governa, który uchodził za przedstawiciela lobby producentów zbóż w amerykańskim senacie. Po przyjęciu przez senatorów dokumentu pt. „Cele żywieniowe dla Stanów Zjednoczonych” w propagowanie zbóż, jako „zdrowej żywności”, automatycznie zaangażowały się wszystkie instytucje rządowe, związane z państwem ośrodki naukowo-medyczne oraz niektóre uniwersytety, zwłaszcza te zainteresowane promocją „hipotezy tłuszczowo-cholesterolowej”. Zaangażowanie środowisk naukowych okazało się bardzo skutecznym zabiegiem, ponieważ nadało polityczno –ekonomiczno -ideologicznym działaniom rządu USA naukowo-medyczną podbudowę. Dzięki temu zboża można było teraz propagować pod pretekstem „troski o zdrowie”, a konkretnie „wojny z tłuszczem i cholesterolem”. Od strony marketingowej strategia ta okazała się niezwykle efektywna – ludzie chętniej wierzą naukowcom niż urzędnikom czy politykom. I nie ma przy tym znaczenia, że w dzisiejszym świecie role te uległy głębokiemu przemieszaniu.

Książka W. Davisa Wheat Belly to kolejne potwierdzenie tego, że niskotłuszczowa dieta oparta na zbożach wpędza ludzi w chorobę, a chorym nie pozwala wyzdrowieć, zwiększając jedynie ich zależność od lekarstw.

Za sprawą gwałtownej ekspansji rolnictwa, współczesny świat, oprócz kukurydzy i ryżu, „stoi dziś pszenicą”. Jej uprawy objęte są wielkimi dotacjami finansowymi, a producenci pszenicy to jedno z najbardziej wpływowych lobby producenckich oddziałujących na świat polityki, gospodarki oraz nauki.

Zgodnie z informacjami z portalu „pszenica.info.pl”, spożycie globalne pszenicy na osobę wynosi dziś ok.70 kg rocznie. Dr Micheal Eades, lekarz i autor książek o zaletach żywienia niskowęglowodanowego, który na swoim blogu napisał pozytywną recenzję Wheat Belly, przytacza dane, według których przeciętny obywatel świata zachodniego (Ameryka,  Europa) zjada dziś ok. 360 bochenków pszenicznego chleba rocznie. Półki sklepów uginają się od rozmaitych produktów zawierających pszenicę. I nie chodzi tylko o mąkę oraz jej wypieki (chleb, bułki, bagietki itp.), o rozmaite ciastka, ciasta i ciasteczka, a również o przeróżne rodzaje płatków śniadaniowych. Pszenica jest dziś składnikiem wielu rodzajów żywności przetworzonej, nawet sosów do mięs. Jeśli dodamy do tego piwo, okaże się, że tylko ułamek powierzchni          w sklepach spożywczych zajmują pokarmy wolne od zbóż, w tym pszenicy.

oficjalna piramida żywieniowa, opracowana przez USDA. Kompletnie zła…

Mamy zatem sytuację, w której, niemal codziennie – czy to robiąc zakupy w lokalnym sklepie, czy odwiedzając ulubioną restaurację – chcąc nie chcąc buszujemy w zbożach, często nawet o tym nie wiedząc. Tym bardziej może zainteresować naszych czytelników wywiad (część 1część 2), jakiego dr William Davis, autor książki Wheat Belly, udzielił Tomowi Naughtonowi, autorowi znanego filmu Fat Head (w polskiej wersji Grubi, nie głupsi). Przytaczamy poniżej obszerne fragmenty tej rozmowy, która dotyczy zdrowia, diety, nauki, medycyny i polityki – czyli zagadnień, które są w dzisiejszym świecie ze sobą nierozerwalnie związane.

ulotkę ze wskazówkami mówiącymi, w jaki sposób mają wyeliminować z diety pszenicę i jak uzupełnić utracone w ten sposób kalorie jedząc więcej zdrowych pokarmów takich jak warzywa, orzechy, mięso, jaja, awokado, oliwki, oliwa z oliwek itp. Po trzech miesiącach wracali do mnie z niższym poziomem glukozy we krwi na czczo oraz niższym stężeniem hemoglobiny A1c, która odzwierciedla poziom cukru z ostatnich 60 dni. Niektórzy „cukrzycy” stawali się „nie-cukrzykami”. Podobnie działo się u „przedcukrzyków”. Zwykle wracali też ważąc ok. 15 kg mniej.

Ale nie tylko to. Ci, którzy zrezygnowali z pszenicy, opowiadali mi o innych zmianach na lepsze: ustępowały u nich bóle stawów, cofał się artretyzm, znikały przewlekłe wysypki; astma cofała się na tyle, że niektórzy mogli odstawić inhalatory; znikały przewlekłe infekcje zatok przynosowych; ustępowała opuchlizna nóg; znikały ciągnące się latami migreny i bóle głowy; dochodziło do złagodzenia objawów choroby refluksowej przełyku oraz zespołu jelita drażliwego. Na początku tłumaczyłem pacjentom, że to tylko zbieg okoliczności. Ale to samo powtarzało się tyle razy, że nie mogło być dziełem przypadku. Było to ewidentnie powtarzalne zjawisko.

Na przykład, poddając nasiona pszenicy i embriony działaniu przemysłowej trucizny o nazwie azydek sodu, wywołuje się w jej kodzie genetycznym mutacje. Ale czym jest azydek sodu? Zgodnie z zaleceniami specjalistów z Centrum Kontroli Chorób (ang. Centers for Disease Control) osoby, która połknęła tę substancję i przestała wskutek tego oddychać, nie wolno ratować za pomocą sztucznego oddychania, ponieważ grozi to śmiertelnym zatruciem ratownika. Należy pozostawić ją samej sobie, aż umrze. A jeśli ofiara wymiotuje, nie wolno spłukiwać wymiocin w zlewie, ponieważ może dojść do eksplozji, co się zdarzało. Tak więc kiedy poddamy pszenicę działaniu azydku sodu, otrzymujemy mutacje, do której dochodzi w procesie tzw. mutagenezy. Ziarna i embriony pszenicy poddaje się również działaniu promieniowania gamma oraz wysokich dawek promieniowania rentgenowskiego. Wszystkie te metody klasyfikowane są dziś jako „hybrydyzacja” lub, co jeszcze bardziej mylące, jako „tradycyjne metody hodowli roślin” (ang. traditional breeding techniques). Nie wiem jak u was, ale krzyżowanie się między ludźmi, których znamy, nie polega na wzajemnym traktowaniu się truciznami, ani na spędzaniu romantycznej nocy w cyklotronie dla wywołania mutacji

w potomstwie.

Przykład 1. (wywiad z jednym z pacjentów dr.  Davisa). Proszę opisać jak zmieniła się Pańska kondycja fizyczna i zdrowie od czasu, kiedy przestał Pan jadać pszenicę.

14 kg temu, kiedy jeszcze byłem entuzjastą „zdrowych pełnoziarnistych pokarmów zbożowych”, stale zmagałem się z trudnościami z koncentracją i brakiem energii. Kawa, spacery i ćwiczenia fizyczne były moim sposobem na walkę z powracającą otępiałością. Wyniki badań stężenia cholesterolu odzwierciedlały moje zamiłowanie do produktów pszenicznych: HDL 27 mg/dl (bardzo mało), trójglicerydy 350 mg/dl (BARDZO dużo), a poziom cukru w granicach cukrzycy (161 mg/dl). Miałem wysokie ciśnienie krwi ok. 150/90, a wszystkie dodatkowe kilogramy nosiłem wokół pasa. Był to mój własny, typowy pszeniczny brzuch.

Rozstanie z pszenicą umożliwiło mi zrzucenie niechcianych kilogramów wokół pasa, poziom cholesterolu we krwi zmienił się na lepsze (HDL 63 mg/dl, trójglicerydy 50 mg/dl, LDL 70 mg/dl), poziom cukru spadł do 84 mg/dl, a ciśnienie krwi ustabilizowało się na poziomie 114/74 – wszystko bez lekarstw. Innymi słowy, to, co wymagało naprawy, naprawiło się samo. Odzyskałem też zdolność koncentracji. Potrafię się teraz skupić na czymś tak długo, że moja żona krzyczy na mnie, żebym przestał. Koniec końców, w wieku 54 lat czuję się lepiej niż wtedy, kiedy miałem lat 30.

Pszenica stanowi problem u ludzi, którzy wierzą, że jedzenie dużych ilości „zdrowych pełnoziarnistych produktów zbożowych” jest zdrowsze od jedzenia cukru.

Dwie kromki pełnoziarnistego chleba pszenicznego podnosi cukier bardziej niż biały cukier, bardziej niż wiele czekoladowych batonów. Aż dziw bierze, że mimo tego dietetycy wciąż zalecają zwiększone spożycie pełnoziarnistego pieczywa. Im więcej pszenicy jesz, tym wyżej i częściej rośnie u ciebie poziom cukru we krwi. To prowadzi do większych i częstszych wyrzutów insuliny do krwi, co z czasem wywołuje oporność na insulinę. A taki stan prowadzi wprost do cukrzycy.

Co ważne, te wysokie skoki stężenia cukru we krwi są szczególnie szkodliwe dla komórek beta trzustki, które odpowiadają za produkcję insuliny. Zjawisko to nazywa się glukotoksycznością. Komórki beta mają niewielką zdolność do regeneracji. Powtarzające się ataki glukotoksyczności zmniejszają liczbę zdrowych, produkujących insulinę komórek. Na skutek tego poziom cukru pozostaje na stałym, coraz wyższym poziomie, nawet na pusty żołądek. W ten sposób powstaje przedcukrzyca, prowadząca do cukrzycy.

Przyjęcie diety opartej na zbożach spowodowało, że ludzie stali się niżsi, grubsi i bardziej chorowici niż w czasach przedbiblijnych, czyli wtedy kiedy współczesna, zmodyfikowana pszenica jeszcze nie istniała. Czy zatem pszenica zmieniła się z dobrej żywności na złą, czy raczej ze złej żywności na jeszcze gorszą?

Pszenica nigdy nie była dobrą żywnością dla człowieka i jej spożycie zawsze wywoływało wiele negatywnych skutków u części populacji. Jednak dzisiejsza pszenica to już pokarm fatalny, szkodliwy dla zdrowia niemal u wszystkich.

Od samego początku jej spożycie miało negatywne dla zdrowia skutki. Nawet wczesne odmiany takie jak pszenica samopszapłaskurka nie były dla człowieka zdrowe. Znane są doniesienia już z roku 100 n.e. dotyczące występowania celiakii.

Jednak dopiero zmiany genetyczne, dokonane w ostatnich 40-50 latach, w połączeniu z globalnymi zaleceniami spożywania coraz większej ilości pszenicy, doprowadziły do dzisiejszej tragicznej sytuacji. Te okoliczności zmieniły pszenicę z niezdrowego składnika naszej diety

w dietetyczną zmorę całej ludzkości.

Nie ma jednego składnika pszenicy, który odpowiada za wszystkie negatywne skutki zdrowotne związane z spożywaniem tego zboża. Gliadyna bezpośrednio wywołuje stany zapalne, ale również pobudza apetyt. Gluten odpowiada za występowanie stanów zapalnych w jelitach oraz centralnym układzie nerwowym. Lektyny sprawiają, że jelita stają się bardziej przepuszczalne dla obcych białek, które wywołują schorzenia związane z zapaleniem bądź reakcją autoimmunologiczną (np. reumatoidalne zapalenie stawów i toczeń rumieniowaty). Amylopektyna A odpowiedzialna jest za powstawanie otyłości brzusznej, tj. „pszenicznego brzucha”, która jest przyczyną stanów zapalnych, insulino oporności, cukrzycy, zapalenia stawów oraz chorób serca.

Jeśli chodzi o dolegliwości w układzie pokarmowym, głównym winowajcą jest zawarty

w pszenicy gluten oraz lektyny.

Najgorszym i najbardziej szkodliwym rodzajem glutenu są jego nowe odmiany będące owocem pracy genetyków. Zmiany wprowadzone w zakresie zbioru genów „D” („genomu”), które są charakterystyczne dla dzisiejszej pszenicy półkarłowatej (ang. semi-dwarf wheat] najprawdopodobniej doprowadziły do czterokrotnego wzrostu zachorowań na celiakię.         Tylko w ostatnich 20 latach zapadalność na tę chorobę podwoiła się. Mniej szkodliwy gluten występował w starych odmianach pszenicy takich jak samopsza i płaskurka – mniej szkodliwy, ale nie nieszkodliwy.

Gluten w każdej formie, a już szczególnie ten dzisiejszy, jest dla człowieka tak szkodliwy, że najlepiej byłoby się z nim całkowicie rozstać.

Rzecz jasna w całej sprawie nie chodzi tylko o to, ile ważymy. Liczą się również inne aspekty zdrowia, na które nawet cukier nie ma wpływu, takie jak zapalenia stawów, choroba refluksowa przełyku, zespół drażliwego jelita, wysypki, negatywny wpływ na mózg, zatrzymywanie wody  w organizmie itp.

owies rzeczywiście różni się znacząco od pszenicy. Jednak problem z owsem polega na tym, że niezwykle mocno podnosi poziom cukru we krwi. Miska gotowanej, ekologicznej, grubo mielonej owsianki bez dodatku cukru u osoby zdrowej zwiększy poziom cukru do 150 mg/dl, 200 mg/dl, czasami nawet więcej. U cukrzyka lub przedcukrzyka nawet 300 mg/dl po zjedzeniu owsianki nie jest rzadkością.

Gluten (glue po angielsku –klej) wręcz oblepia jelita, nie dopuszczając do prawidłowego wchłaniania odżywczych związków zawartych w trawionym jedzeniu.

Powoli, z dnia na dzień, podstępnie wykańcza delikatne kosmki jelitowe, upośledzając wchłanianie życiodajnych składników. Przez jego działanie po jakimś czasie może dojść do nieszczelności jelita, problemu z usuwaniem toksyn z organizmu i w następstwie do całkowitej nietolerancji glutenu, z chorobami autoagresywnymi włącznie.

Gluten, jest białkiem zawartym w kleistych rodzajach zbóż, w pszenicy, życie, jęczmieniu i owsie. Są to zboża szeroko wykorzystywane, właściwie codziennie w każdej kuchni. Począwszy od chleba, placków, ciast, płatków, a skończywszy na wypełniaczach w gotowych produktach spożywczych. Najsilniej nasz organizm reaguje na gluten zawarty w oczyszczonej pszenicy,       a z niewiadomych powodów ten schowany w owsie jest lepiej tolerowany nawet przez osoby dotknięte całkowitą nietolerancją glutenu – celiakią. Wzdęcia, bolesny i powiększony brzuch, migreny – to znak, że trzeba ograniczyć kontakt z tym tajemniczym panem G…

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/06/27/pszeniczny-brzuch-czyli-nie-bedziesz-zdrowy-dopoki-nie-odstawisz-pszenicy-i-to-pod-kazda-postacia/

http://www.montignac.com/pl/historia-nawykow-zywieniowych/

http://www.hellozdrowie.pl/jedzenie/pszenica-samo-zlo/strona/3

Często ludzie mnie pytają -więc co jeść? Oto kilka zdrowych przepisów:

  1. Kasza gryczana:

Placki z kaszy gryczanej

– 1 ząbek czosnku
– garść kiełków rzodkiewki
– świeżo mielony kolorowy pieprz
– szczypta cząbru
– 2 łyżki sosu sojowego
– trochę natki pietruszki
– szczypta kurkumy
– 2 szklanki ugotowanej kaszy gryczanej palonej
– 4 łyżki oleju sezamowego
– 1 czerwona cebula
– garść grubego szczypioru
– szczypta różowej soli

Do wysokiego naczynia wrzucamy składniki razem z olejem sezamowym i miksujemy, używając blendera na niskich obrotach. Do masy dodajemy posiekaną cebulę, gruby szczypior    i szczyptę różowej soli. Całość mieszamy łyżką, formując w ręku placuszki i smażymy na ceramicznej patelni z obu stron.

Makaron gryczany soba z pieczarkami i świeżą kolendrą

– paczka makaronu soba
– łyżka oleju kokosowego
– 2 ząbki czosnku
– 1 czerwona cebula
– świeżo mielony czarny pieprz
– utarty imbir (maleńki kawałek)
– szczypta nasion kolendry
– szczypta różowej soli
– szczypta utartej skórki pomarańczowej
– szczypta kozieradki
– 6 pieczarek
– łyżeczka sosu sojowego Tamari
– garść świeżej kolendry

Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Na rozgrzaną patelnię dajemy łyżkę oleju kokosowego i po kolei: posiekany czosnek, cebulę pokrojoną w pióra i przyprawy. Podsmażamy, delikatnie mieszając. Dodajemy umyte i pokrojone na plastry pieczarki, podsmażamy i dodajemy makaron, zdejmując patelnię z ognia. Teraz już tylko sos sojowy, świeża kolendra i gotowe.

Sałatka wiosenna z kaszą gryczaną i grillowaną gruszką

– 4 łyżki ugotowanej na sypko kaszy gryczanej
– garść orzechów włoskich
– garść świeżego szpinaku
– 1 gruszka
– 1/2 zielonego ogórka
– 4 rzodkiewki
– łyżka czy duża szczypta świeżego majeranku
– szczypta czerwonego pieprzu
– pęczek koperku

sos:

– 2 łyżki oleju sezamowego
– łyżka sosu sojowego Tamari
– łyżka miodu
– 2 łyżki soku z pomarańczy

Do dużej miski wkładamy ugotowaną kaszę gryczaną, umyty i osuszony szpinak, pokrojonego ogórka, grillowaną gruszkę, podprażone orzechy, pokrojone rzodkiewki, majeranek, koperek i doprawiamy czerwonym pieprzem. Delikatnie mieszamy, najlepiej dwiema dużymi łyżkami.

W kubku mieszamy olej sezamowy, miód, szczyptę pieprzu, sos sojowy i sok pomarańczowy. Można dodać odrobinę zimnej wody. Polewamy całość i wcinamy ze smakiem.

Maia Sobczak – dietetyczka holistyczna, wegetarianka. Uwodzi pięknym, zdrowym i smacznym jedzeniem oraz świadomym podejściem do życia. Ćwiczy jogę, kocha zwierzęta, segreguje śmieci i uważnie obserwuje rzeczywistość. To ona właśnie propaguje kasze: www.qmamkasze.pl;

B.     Kasza jaglana:

Trzy przepisy na kaszę jaglaną

Kasza jaglana ze świeżym majerankiem

– filiżanka kaszy jaglanej
– kawałek świeżego imbiru
– łyżka masła
– łyżka pestek słonecznika
– garść świeżego majeranku
– łyżka sosu sojowego Tamari (bez glutenu)

Kaszę jaglaną płuczemy na gęstym sicie, przelewając kilka razy wrzątkiem. Podprażamy

w suchym garnku, dodajemy kawałek imbiru, szczyptę soli i zalewamy dwiema filiżankami wrzątku. Gotujemy pod przykryciem, aż wchłonie całą wodę.

W tym czasie podprażamy słonecznik na małej, suchej patelni. Do miski nakładamy 4‒5 łyżek gorącej kaszy, dodajemy łyżkę masła, uprażone pestki słonecznika, świeży majeranek i łyżkę sosu sojowego.

Smoothie jaglane z truskawkami

– 3 łyżki ugotowanej kaszy jaglanej
– kubek obranych i umytych truskawek
– świeża bazylia 6 listków
– filiżanka mleka migdałowego

Wszystkie składniki miksujemy i upajamy się tym niezapomnianym smakiem lata…

Jaglanka waniliowa

– filiżanka kaszy jaglanej
– garść rodzynek
– garść pokruszonych migdałów bez skórki
– łyżeczka masła
– mleko jaglane lub ryżowe z wanilią
– szczypta cynamonu
– szczypta kardamonu
– szczypta soli
– starta skórka z limonki

Kaszę przygotowujemy w taki sam sposób. Podprażamy w garnku, dodajemy łyżeczkę klarowanego masła i mleko ryżowe waniliowe w proporcji 1:2. W połowie gotowania dodajemy garść rodzynek, migdałów, cynamon, kardamon, sól i skórkę tartą z limonki. Serwujemy posypaną sezonowymi owocami, najlepiej lekko kwaśnymi i nieziemsko pachnącymi.

Kalendarz

Lipiec 2018
P W Ś C P S N
« Gru    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Moje kłopoty stomatologiczne

Moje kłopoty stomatologiczne

Mam lat 62 i w końcu po kilkunastu latach walki opanowałem swoje kłopoty stomatologiczne. Kłopoty z paradontozą i z próchnicą zębów. Dopiero teraz, już w dojrzałym wieku posiadłem wiedzę, w jaki sposób utrzymać swoją jamę ustną w zdrowiu i higienie. Wcześniej żaden lekarz dentysta nie poinstruował mnie skutecznie, iż podstawową przyczyną ubytków w zębach i choroby dziąseł jest niewłaściwe odżywianie. Tym procesom chorobowym można zapobiec, a  nawet je odwrócić, spożywając naturalne tradycyjne pokarmy i stosując odpowiednią profilaktykę. Moje zęby, niegdyś nadwrażliwe i luźno osadzone, tkwią teraz w dziąsłach znowu mocno i są silne. Nadwrażliwe miejsca stwardniały. Dziąsła powoli się odbudowują. Wszystko to jest zasługą odpowiednich terapii, oraz żywności, a nie leczenia u dentysty.

Nasze zęby mogą odbudować się same i pokryć twardą, szklistą warstwą, pod warunkiem, że zapewnimy sobie właściwe odżywianie. Mało tego, są ludzie, którym w średnim wieku wyrastają nowe zęby w miejsce zniszczonych… Wystarczy odżywić dobrze (w odpowiednie minerały) organizm a on sam sobie poradzi. Nasze ciało fizyczne jest doskonałe, ma właściwości regeneracyjne i może pokonać każdą chorobę. Dostarczając mu odpowiednia ilość świeżych warzyw i owoców samo zaczyna naprawiać się. Mięso je zatruwa, jest przyczyną wielu chorób i przyspiesza starzenie się komórek.

http://pieknimlodziibogaci.blogspot.com/2014/01/trzecie-zeby.html

Czas przestać pozwalać oszukiwać dłużej siebie twierdzeniami, że leczenie dentystyczne, fluor, szczotkowanie zębów i odpowiednie pasty są jedynym, właściwym sposobem leczenia ubytków w zębach.

Gdyby dentystyczne wiercenia, wypełniania kanałów korzeni, usuwanie zębów, fluoryzacja wody, szczotkowanie i pasta z fluorem były właściwymi środkami służącymi do leczenia próchnicy, nie bylibyśmy świadkami jej takiego systematycznego, ogromnego rozprzestrzeniania się.

http://alexjones.pl/pl/aj/aj-nwo/aj-kartel-farmaceutyczny/item/52904-trucie-ludzi-fluorem

Fluor jest głównym składnikiem trutek na szczury.

Fluor jest głównym składnikiem Sarinu, silnie toksycznego gazu.

Fluor niszczy mózg (gromadzi się w szyszynce), kości, narządy i powoduje raka.

Hitler i Stalin używali go w obozach koncentracyjnych i gułagach, jako instrument kontroli masy, aby więźniowie byli posłuszni.

Zgadnij, dlaczego fluor jest naprawdę dodawany do wody pitnej?

1940 – Sowieckie obozy koncentracyjne utrzymywane przez administrację dodają fluor więźniom, aby zmniejszyć opór przeciwko władzy i wywoływać fizyczne ubezwłasnowolnienie. Skąd Sowieci wiedzieli o tych doświadczeniach? W tym okresie nie było oficjalnej współpracy.

Rok  1942 –Niemcy stają się największym na świecie producentem aluminium i fluorku sodu. Fluor jest używany w obozach koncentracyjnych do wymuszenia posłuszeństwa i nie kwestionowania władzy.

Teraz, po latach moich doświadczeń z dentystami, po dziesiątkach kosztownych, bolesnych i stresujących wizyt w ich gabinetach, mam wrażenie, że oni jakby celowo nie naprowadzają swoich pacjentów na właściwe tory. Na profilaktykę stomatologiczną. No, bo cóż by innego robili gdyby nie mieli pacjentów, gdyby np. profilaktykę taką zaczęto wprowadzać dzieciom i ich rodzicom od samego początku, czego efektem byłaby całkowita eliminacja próchnicy zębów.

Korporacje stomatologiczne czekałoby bankructwo, a tysiące lekarzy dentystów pozostałoby bez pracy…

To wszystko, co chcę wam teraz opowiedzieć jest tylko zaczątkiem do wielkiej całości. To ogromny temat na całe wieloletnie studia. Musicie sami sobie tę wiedzę uzupełnić. Chcę tylko jeszcze raz podkreślić, że lekarze stomatolodzy, podobnie jak inne grupy lekarzy, leczą jedynie skutki, ale nie przyczyny. Podstawowymi przyczynami złego stanu uzębienia są: nieprawidłowe odżywianie, zatrucie organizmu toksynami, oraz złe nawyki związane z utrzymaniem higieny jamy ustnej… Zły stan uzębienia ma fundamentalny wpływ na pozostałe organy, na całe nasze zdrowie. Działa więc tutaj sprzężenie zwrotne.

Żeby być zdrowym musisz zadbać o swoje uzębienie. Wyleczyć wszystkie ubytki, oczyścić kamień nazębny, wyleczyć paradontozę i nauczyć się od nowa dbać o higienę swojego uzębienia (99% dorosłych Polaków nie potrafi dbać prawidłowo o stan swojego uzębienia). I na odwrót żeby mieć zdrowe uzębienie musisz być zdrowy.

Mając lat czterdzieści kilka, regularnie odwiedzałem gabinety dentystyczne usiłując uratować swoje uzębienie, które jakby zaczynało być w coraz gorszym stanie, mimo wydawanych sporych kwot na leczenie. Lekarze dentyści komentowali tylko; ma pan słabe uzębienie, musi pan szczotkować regularnie, używać past takich i takich, z fluorem itd…

Stosowałem się do zaleceń, ale wszystko na nic. Wciąż pojawiały się nowe ubytki, dziąsła krwawiły i opuszczały się coraz bardziej.

Nie wiedziałem jeszcze wtedy nic o paradontozie, która wkrótce mnie dotknęła.

W roku 2004 wyjechałem na kilka lat do Stanów Zjednoczonych i tam zetknąłem się z nieco innym, bardziej chyba „nowoczesnym” podejściem do pacjentów. Owszem lekarze dentyści potrafią tam dokonywać cudów; jakieś „nowe” metody wybielania, oczyszczania, implanty itd.. Komputery, wizualizacje uzębienia, nakładki i rewelacyjne wypełnienia… Najbardziej „nowoczesne” były jednak sposoby czyszczenia pacjentów z kasy; kredyty, raty itd… Ludzie często zadłużali się na całe lata biorąc kredyty w bankach żeby leczyć swoje uzębienie. Interes się kręci. Lekarze stomatolodzy należą tam do najzamożniejszej grupy społecznej. Jeżdżą drogimi autami i spędzają urlopy w ekskluzywnych kurortach. Pacjenci muszą płacić. Tymczasem, kiedy już poznamy prawdę o rzeczywistych przyczynach schorzeń stomatologicznych, które były dotąd przed nami skrywane, będziemy mogli przestać cierpieć na chorobę dziąseł i infekcje zębów. Będziemy mogli zredukować nasze wizyty u dentystów do 1/5, albo nawet nie mieć tych wizyt wcale. Mając tę wiedzę, możemy nawet w podeszłym wieku odbudować swoje uzębienie i wzmocnić cały swój organizm. Wiedza ta jest skrzętnie skrywana przed ogółem. Interes musi się kręcić, a owce (tzn. my) trzeba strzyc.

Będąc w Stanach parokrotnie odwiedzałem gabinety stomatologiczne i za każdym razem płaciłem tam z bólem ciężko zarobione dolary na leczenie ubytków w zębach. Kiedy zwróciłem się do lekarza dentysty o wypisanie mi kompleksowego kosztorysu na leczenie mojej paradontozy i ogólne wyleczenie całego mojego uzębienia ten po półgodzinie wydrukował mi ogólny plan opiewający na kwotę w wysokości całorocznych moich zarobków.

Wtedy zdecydowałem wrócić do Polski i tutaj leczyć się dalej. W roku 2010 trafiłem do jednej z najbardziej renomowanych klinik stomatologicznych w Warszawie i tam młoda pani stomatolog, przeszkolona gdzieś w Szwajcarii zabrała się za moje zęby pracowicie borując, tnąc dziąsła, wszczepiając jakieś substancje itd… Ból, stres i znowu kasa… Wreszcie w roku 2012 trafiłem w piśmie Nexus na rewelacyjny artykuł opisujący badania dr. Prica (załączam niżej). Potem, w rok później trafiłem w tym samym piśmie na artykuł o ssaniu oleju. Zacząłem się stosować do zaleceń z tych artykułów. Zacząłem leczyć się sam.

Przede wszystkim zmieniłem radykalnie swoją dietę, oraz rozpocząłem terapię ssania oleju.

Ssanie oleju szczegółowo jest opisane w Internecie –każdy może to sprawdzić.

Ponadto zmieniłem sposoby czyszczenia zębów stosując pasty bezflourowe, oraz sodę oczyszczoną i wodę utlenioną.

Dieta:

0 cukru, 0 mąki pszennej, unikać węglowodanów. 0 mleka. W codziennym menu mam kasze (jaglana, gryczana). Jajka (półsurowe żółtka). Ziarna, orzechy, oleje itd… To tak w dużym skrócie. Żeby szczegółowo opisać dietę i optymalny sposób żywienia trzeba poświęcić temu tematowi cały oddzielny wykład…

Ssanie oleju:

Dr Karach proponuje, by na pusty żołądek zasysać olej w ustach i przeciskać go przez zęby przez około 15, 20 minut. Właściwa ilość oleju to łyżka stołowa. Po zakończeniu czasu ssania olej należy wypluć. Nie można go połykać gdyż zawiera szereg szkodliwych substancji jak np. bakterie, ropa, śluz.

Michał Tombak  w swoje książce pisze by: „rano na czczo lub wieczorem przed snem (po upływie3-4 godzin od ostatniego posiłku) wziąć do ust nie więcej niż 1 stołową łyżkę oleju słonecznikowego lub arachidowego i ssać jak cukierka, trzymając w przedniej części ust. Ssać należy lekko, bez wysiłku przez 25-30 minut. Olej z początku trochę zgęstnieje, potem stanie się płynny i biały. Należy go wypluć, w żadnym wypadku nie łykać! –zawiera substancje, wywołujące wiele chorób.”

Po zakończeniu ssania wypłucz usta wodą z solą (słona woda zadziała dodatkowo przeciwbakteryjnie i łagodząco na stany zapalne) Michał Tombak wymienia kilka dolegliwości, na które poleca  metodę ssania oleju. Warto stosować  ją przy anemii, problemach skórnych np. egzemie, w chorobach układu pokarmowego np. w problemach z żołądkiem, jelitami, przy chorobie stawów, lub w leczeniu zapalenia żył, a nawet przy nowotworach. Uważa on, że metoda ta pomóc może w wielu innych schorzeniach i dolegliwościach.

Dr. Karach twierdzi, że kuracja ssania oleju wyleczyła go z przewlekłej choroby krwi i z zapalenia stawów. Poleca tą metodę, przy chorobach serca, problemach hormonalnych czy trawiennych.

Pierwszą pozytywną zmianą, jaką zauważysz już po pierwszym „płukaniu” jest przyjemne uczucie czystości w buzi. Po kilku sesjach ssania oleju zauważysz, że zęby stają się bielsze a kamień nazębny pomału się rozpuszcza lub odpada od zębów. Oddech jest świeższy a język     i dziąsła nabierają zdrowego, różowego koloru.

Mechanizm oczyszczania organizmu zaczyna się już po pierwszym ssaniu. Usuwanie toksyn może odbywać się poprzez zwiększony odpływ śluzu z gardła i zatok, może wystąpić nieprzyjemne uczucie zbierania się śluzu z tyłu gardła. Jest ono naturalne i minie, gdy nadmiar śluzu zostanie usunięty z organizmu.

Mnie osobiście, po kilku miesiącach stosowania tej kuracji, odrosły jeszcze włosy na łysinie.

Metoda jest absolutnie bezpieczna i może być stosowana przez każdego, niezależnie od wieku

i stanu zdrowia. Warunkiem jest, by oleju nie połykać. Zmieszany z substancjami toksycznymi jest niebezpieczny dla naszego organizmu.

Jak długo należy ssać olej? Przez jaki czas ssać olej?

Jak wspomniałem proces detoksykacji zaczyna się od razu, niektórzy odczuwają znaczną poprawę już po kilku dniach,  lecz czasem, by osiągnąć pożądane efekty trzeba ssać olej przez kilka tygodni a nawet miesięcy.

Mechanizm działania terapii olejem, jak działa ssanie oleju? Naukowe podstawy terapii ssania oleju.

Działanie ssanego oleju, polega na absorpcji toksyn przez naczynia krwionośne znajdujące się w jamie ustnej i na języku oraz na wchłanianiu kwasów tłuszczowych zawartych w ssanych olejach, poprzez śluzówkę.

Podczas ssania i wypychania oleju w buzi, powstaje płyn, który jest mieszanką wody, elektrolitów, enzymów trawiennych i obecnych w jamie ustnej substancji przeciwbakteryjnych, przeciwgrzybicznych i przeciwwirusowych. Ślina jest polarna i przyciąga polarne cząsteczki. Powstaje mieszanina, która oczyszcza usta i organizm z toksyn i innych szkodliwych substancji.

Składniki krwi i śliny mieszają się ze sobą za pomocą różnych mechanizmów i procesów zachodzących w organizmie. Możliwe jest przemieszczanie się wirusów i bakterii z krwi do ust, śliny. Ssanie oleju pomaga usunąć, te czynniki i wspomóc proces oczyszczania się organizmu.

Ssanie oleju oczyszcza też naszą szyszynkę zanieczyszczoną przez wieloletnie używanie past z flourem. Zaletą oczyszczenia szyszynki jest to, że wytwarza swoją własną dawkę DMT i że możemy „pracować” w duchowym sensie tego słowa przez cały czas oraz, że nie musimy przechodzić przez oczyszczające działanie ayahuaski.

Nie potrzebujemy substancji z zewnątrz aby rozwijać swojego Ducha. DMT jest substancją całkowicie naturalną, którą ludzkie ciało produkuje kiedy jest zdrowe. Wydawać się może, że ludzie z założenia mieli być istotami wielowymiarowymi łącznie z umiejętnością odczytywania wiedzy z innych wymiarów. Percepcja transcendentalna transformuje Ego oraz szybko leczy cierpienie, konflikty oraz karmę.

W późnych latach 90-tych, naukowiec o imieniu Jennifer Luke wykonała pierwsze badanie wpływu fluorku sodu na szyszynkę. Stwierdzono, że szyszynka, znajdująca się w środku mózgu, jest ewidentnym celem fluorku. System chce ją zniszczyć. To niezwykle ważny organ naszego mózgu zawiadujący wszystkimi uczuciami wyższymi. Również telepatią, miłością i jasnowidzeniem…  Tkanka miękka szyszynki u dorosłego człowieka zawiera więcej fluoru niż jakakolwiek inna tkanka miękka w ciele –jest to poziom fluoru (ok. 300 ppm), który może powodować inhibicję enzymów. Szyszynka zawiera też tkankę twardą (apatyt hydroksylowy), w której zbiera się więcej fluoru (nawet 21 000 ppm) niż w jakiejkolwiek innej tkance twardej w ludzkim ciele (np. kościach czy w zębach). Fluorek sodu kalcyfikuje szyszynkę i silnie hamuje jej aktywność, tak, że nie jest już w stanie skutecznie utrzymywać równowagi hormonalnej w ciele. Żebyśmy mieli jasność, fluorek sodu robi z szyszynką coś na podobieństwo marskości wątroby. To znaczy, że zahamowanie czynności szyszynki wynika z tego, że jej komórki obumierają. Fluorek sodu ZABIJA SZYSZYNKĘ -zamienia ją na przeźroczystą galaretkę.

http://instytutarete.pl/poczytaj/cialo/na-zdrowie/468-jak-zabija-sie-twoja-szyszynke.html

KONOPIE pomagają! Jak już zapewne wiecie, aktywny chemicznie składnik w konopiach, THC, atakuje wszystkie zmutowane komórki w organizmie, przy jednoczesnym wzmacnianiu zdrowych komórek. Udowodniono niezwykłą skuteczność tego działania w terapiach antynowotworowych, pomaga też na wiele innych dolegliwości… Okazuje się, że czynny składnik konopi również samoistnie dekalcyfikuje szyszynkę. Im więcej go spożywamy, tym lepiej działa. Pomaga bardzo przygotowywanie potraw z olejem konopnym, aby wchłonąć jak najwięcej THC…

Jeśli nie chcesz korzystać z konopi lub nie możesz, są inne leki ziołowe. Kolendra jest świetna. Najlepiej jeść ją na surowo, ale jeśli chcesz, możesz gotować z nią lub zrobić z niej herbatę. (Jeśli zrobisz herbatę, proponuję dodanie miodu do słodzenia, lub można ostudzić i wypić bardzo szybko, bo nie smakuje za dobrze)

Podstawy detoksykacji szyszynki :

  1. Usuń Rtęć -to kolejna naprawdę zła trucizna dla szyszynki. Nie pozwól, aby rtęć dostała się do Twojego ciała. Plomby amalgamatowe w zębach są toksyczne dla szyszynki

– należy je usunąć. Usunąłem je będąc w Stanach, jeszcze w latach 80-ch ubiegłego wieku. Wszystkie wytwarzane obecnie szczepionki medyczne są również skażone rtęcią. Thimerosal (środek konserwujący szczepionki) to inaczej metyl rtęci. Jest go bardzo trudno usunąć z mózgu po jego dostaniu się tam (Unia wprowadza kary za niestosowanie się do nakazu szczepień!).Unikaj jedzenia ryb takich jak tuńczyki i owoców morza, takich jak krewetki. Większe ryby mają wyższe stężenie rtęci w swoich tkankach, szczególnie te żyjące w pobliżu delt wielkich rzek.

Eco żarówki -jeśli taka żarówka się rozbije opary rtęci natychmiast są uwalniane do pokoju i wdychane. Rozbitą żarówkę wynieś na zewnątrz i wywietrz dobrze pomieszczenie. (Unia wprowadziła nakaz używania tylko takich!) Rtęć może być usuwana z organizmu przez codziennego stosowane Chlorelli, pędów pszenicy    i spiruliny. Zioła Cilantro przyjmowane codziennie, również pomagają usunąć rtęć z tkanki mózgowej. Ssanie oleju usuwa metale ciężkie (poprzez ślinianki) z naszego organizmu…

  1. Fluor –powszechnie stosowany w pastach do zębów i dodawany do wody pitnej. Należy unikać go za wszelką cenę. Zabija szyszynkę, kalcyfikując (zwapniając) jej tkanki.
  2. Niektóre pestycydy są również toksyczne dla szyszynki. Surowa, organiczna zdrowa żywność wspiera odtruwanie szyszynki.

Itd…. więcej znajdziecie na podanej powyżej stronie.

Wszystko to, co proponuje nam współczesna stomatologia wpisane jest w system. W NWO!

W depopulację, tworzenie bezwolnego, posłusznego społeczeństwa. Niepotrafiącego samodzielnie tworzyć duchowych, wyższych wartości.

Flour, rtęć, itd…
Kiedy ilość magnezu w organizmie spada, wówczas, aby nadrobić jego braki ciało uwalnia z kości i zębów wapń. Podwyższony poziom wapnia we krwi sprawia, że większa jego ilość odkłada się w narządach miąższowych – nerkach, jajnikach i szyszynce również. Równolegle odwapnieniu ulega nasze uzębienie.

Aby utrzymać wapń w kościach i zębach, a nie w stawach i tkankach miękkich, potrzeba stałych dostaw magnezu.

Magnez jest zdolny do odwrócenia związanego z wiekiem zwyrodnieniowego zwapnienia struktur naszego organizmu i w ten sposób może przyczynić się do jego odmłodzenia.

Magnez odgrywa także bardzo ważną rolę w oczyszczaniu organizmu z toksyn. Jon magnezu jest atomem, któremu brakuje dwóch elektronów, co prowadzi do szukania innych atomów w celu ich przyłączenia. Kiedy toksyczne metale ciężkie takie jak ołów, kadm, aluminium pojawią się w organizmie, magnez wchodzi z nimi w reakcje, powodując obniżenie ich toksyczności

i wydalenie wraz z moczem. Ponadto glutation -ważny antyoksydant nie może być syntetyzowany bez udziału magnezu. http://polki.pl/we-dwoje/glutation;-;glowny;przeciwutleniacz,artykul,7260.html

Najlepiej przyswajamy magnez w postaci chlorku magnezu, ale nawet w tej formie bywa, że tylko w 50% procentach wchłania się z naszego przewodu pokarmowego, do tego jest niemiłosiernie gorzki. Mogą upłynąć aż trzy miesiące albo i więcej, zanim doustne uzupełnianie magnezu przywróci właściwy poziom magnezu wewnątrzkomórkowego.

Najlepiej stosować chlorek magnezu do kąpieli! Powierzchnia absorpcji przez skórę jest ogromna, o wiele większa niż w przewodzie pokarmowym.

Szyszynkę odnowić można również poprzez zioła, np.: pietruszkę, lucernę, bylicę, gotu-kola.

Uszkodzone komórki mózgowe można wzmacniać za pomocą Tiaminy, znanej również jako witamina B1, jest istotnym składnikiem odżywczym, którego potrzebują wszystkie tkanki, nie wyłączając mózgu. Znajduje się ona w takich produktach spożywczych jak pełne ziarna zbóż, orzechy, fasola, groszek i ziarna soi.

Czym jest szyszynka:

http://www.vismaya-maitreya.pl/kundalini_krysztalowa_komnata_szyszynka.html

Szyszynka jest najbardziej mistycznym gruczołem, który ulokowany jest w mózgu człowieka. Utożsamiana również często z szóstą czakrą – Ajna lub z tzw. trzecim okiem.
Mistycy twierdzą, że uruchomienie tego gruczołu otwiera w człowieku wielkie zdolności telepatyczne.

W świecie fizycznym używamy swoich fizycznych oczu, służą one do postrzegania świata materialnego. Otwarcie trzeciego oka daje wgląd w głąb niewidzialnego świata spirytualnego. Otwiera w człowieku mistyczną moc. Trzecie oko inaczej jest zwane wewnętrznym okiem (widzeniem).

Szyszynka (pineal gland) jest ulokowany w centrum mózgu, maleńki gruczoł niczym ziarenko ryżu – unikalna anatomiczna część mózgu.

Pod mikroskopem można zauważyć, że dzieli się na dwie półkule. Dzisiejsza medycyna nie wie zbyt dużo na temat szyszynki, ale już starożytni Grecy pisali, że ten maleńki gruczoł łączy człowieka

z Rzeczywistą Prawdą. Aktywuje światło i kontroluje różne biorytmy w ciele, harmonizuje wiele funkcji np. pragnienie, głód, pożądania seksualne, jest biologicznym zegarem w procesie starzenia.

Chociaż w normalnym życiu człowieka nie jest ten gruczoł dobrze rozpoznawany, to jednak w życiu mistycznym sporo o nim wiadomo. W starych ezoterycznych szkicach znaleziono, że ten punkt w mózgu jest linkiem między dwoma światami: fizycznym i spirytualnym, że jest najsilniejszym źródłem energii jaką może człowiek posiadać, która daje supernaturalne właściwości. Mistycy nazywają szyszynkę siedzibą duszy.

WŁAŚNIE DLATEGO SYSTEM USIŁUJE NAM TĘ SZYSZYNKĘ ZABIĆ!!! POPRZEZ FLOUR, RTĘĆ, PESTYCYDY…

Szyszynka waży troszkę więcej niż 0.1 gram. U małych dzieci jest ten gruczoł duży, ale w okresie dojrzewania kurczy się. W życiu fizycznym reguluje także rytm snu. W nocy zwiększa się poziom melatoniny, który wytwarza szyszynka. Dzięki melatoninie możemy spać, ma duże znaczenie podczas odpoczynku.

W momencie aktywacji tego gruczołu dla człowieka jest to wezwanie do podróży w wyższe wymiary. Rozwija trzecie oko i czakrę korony. Następnie otwiera kanał czystej prany -energii i wpuszcza ją do mózgu i całego ciała. Wysoki poziom tej nowej energii o bardzo wysokiej wibracji, powoli oddziela człowieka od świata fizycznego i przyłącza do nowego -spirytualnego.

Nie jest to dla człowieka łatwy proces. Inny poziom hormonów i zmiany na inne energie powoduje dużo emocjonalnych i fizycznych stresów w ciele i psychice.

Aktywująca się szyszynka i przysadka mózgowa zaczyna tworzyć nową unię między osobowością i duszą człowieka. Szyszynka jest tym instrumentem, który wytwarza w tym momencie odpowiednie pole magnetyczne. Dwa źródła energii – pozytywna i negatywna (męska i żeńska) łączą się i wytwarzają w mózgu człowieka światło. Złączenie się tych dwóch energii daje wyładowania elektryczne w mózgu i wyzwala wysokie wibracje i światło, dzięki temu człowiek może podróżować astralnie w bardzo odległe wymiary.

Kiedy szyszynka wytwarza już światło, na środku czoła u takiej osoby pojawia się okrągły znak – jakby pieczęć. Po tym można rozpoznać, że szyszynka w tym ciele jest już bardzo wysoko rozwinięta. Wszystkie zmysły w świadomości fizycznej i spirytualnej osiągają swoją harmonię. Subtelne ciało – dusza – przeskakuje z niższych partii ciała ludzkiego i otwiera drzwi do mózgu. Wtedy to właśnie w głowie pojawia się też dziwny dźwięk, sygnał otwierającej się szyszynki – kryształowej komnaty. W czasie burzy obserwujemy najpierw wielką błyskawicę a później słyszymy grzmot. W tym procesie, co ja mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, najpierw słyszę wielki szum, dziwny kryształowy dźwięk, przypomina mi często – AUM, moje całe ciało zaczyna gwałtownie wibrować, a parę sekund później fala wielkiego światła – niczym kolorowa błyskawica zapala się w moim ciele.

Systemowi chodzi więc o to by zabić naszą szyszynkę. Żebyśmy stali się bezwolną masą, pozbawioną uczuć wyższych, tępą i posłuszną. W czasie II-ej wojny Niemcy używali flour

w obozach koncentracyjnych po to by otępić więźniów. Od tamtej pory stosuje się flour na masową skalę w pastach do zębów. Używamy jej codziennie, nieświadomie stając się niewolnikami systemu…

Zapotrzebowanie na fluor pokrywa wypicie dwóch szklanek herbaty, lub jedna kawa dziennie.

Trochę więcej o fluorze:
– Fluor jest rakotwórczy. Badania wykonane przez Departament Zdrowia w New Jersey potwierdziło 6,9 krotny wzrost raka kości u młodych mężczyzn. Wcześniejsze badania wykazały 5% wzrostu wszystkich rodzajów nowotworów w społecznościach „fluoryzowanych”.
– Fluor zwiększa ilość złamań biodra. Picie fluoryzowanej wody powoduje podwojenie liczby złamań szyjki kości udowej u starszych mężczyzn i kobiet. (Bordeaux Badanie JAMA 1994)
– Fluor zwiększa niepłodność. Niepłodność u kobiet stwierdzono, że zwiększa się z fluoryzacją. FDA podało ścisłą korelację między zmniejszającymi się całkowite wskaźnikami płodności u kobiet między 10 i 49 rokiem życia, a zwiększeniem stężenia fluorków. Poinformowało również, że przegląd wszystkich badaniach przeprowadzonych na zwierzętach dowodzi, że fluorek wpływa negatywnie na płodność u większości gatunków zwierząt.
– Fluor zwiększa fluorozy, nieprzezroczyste białe plamy i brązowe brzydkie zęby, spowodowane fluorem, nazywane Fluorosis. Fluorosis dotyka obecnie jedno na pięć lub więcej dzieci, z powodu dodatkowego podawania fluoru
– Fluor nie zmniejsza próchnicy. Fluor nie jest skuteczny w redukcji próchnicy. Nie stwierdzono korelacji pomiędzy poziomem fluoru w wodzie i próchnicy.
– Fluor jest niezatwierdzony przez FDA. Wg FDA fluorek jest niezatwierdzony jako lek i nie posiada żadnego dowodu bezpieczeństwa. FDA nie uznaje fluorku za niezbędny składnik odżywczy.
– Fluor jest wysoce toksyczny. Międzynarodowa Akademia Medycyny stwierdza, że fluorek został sklasyfikowany, jako niezatwierdzony lek dentystyczny, ze względu na wysoką toksyczność.
– Fluor jest pierwiastkiem kardiotoksycznym, mającym wpływ na naczynia wieńcowe – zwapnienia.
– Fluor jest pierwiastkiem uszkadzającym nerki nawet przy poziomie 5ppm. Nieznane są poziomy skażenia powietrza fluorem, powodujące uszkodzenia toksyczne w organizmach.
My obserwowaliśmy takie uszkodzenia już przy śladowych wielkościach.
(Dr. Jerzy Jaśkowski)
Czyszczenie zębów:
A/ Szczoteczki do zębów:
Osobiście stosuję szczoteczki miękkie, delikatne. Takie, które nie uszkadzają dziąseł. Zmieniać je należy co kilka tygodni. Stosuję też nitki dentystyczne…

B/ Pasty do zębów:
Absolutnie bezfluorowe, np. rewelacyjne indyjskiej firmy Dabur:
http://www.dabur.com.pl/pasta-do-zebow-z-neem-bez-fluoru
http://www.dabur.com.pl/red-dabur-pasta-gozdzik
Niemiecke Ajone:
http://www.doz.pl/apteka/p811-Ajona_Stomaticum_pasta_do_zebow_koncentrat_25_ml
Polskie –Ziaja:
http://ziaja.com/kosmetyki/1498,szalwiowa-pasta-do-zebow-bez-fluoru
dobre są też pasty Himalaya Herbals Gum
http://www.srokao.pl/2014/10/pasta-do-zebow-bez-fluoru-dla-dorosych.html

C/ Inne:
Znakomitym (i bardzo tanim) sposobem mycia zębów jest stosowanie sody oczyszczonej (czystego wodorowęglanu sodu) i wody utlenionej. Bierzemy łyżeczkę, na którą sypiemy szczyptę sody, która polewamy kilkoma kroplami wody utlenionej. Powstałą papką myjemy zęby.
Woda utleniona rozpuszcza kamień nazębny, tworzy zdrowe dziąsła i wybiela zęby. Soda oczyszczona i woda utleniona tworzą najlepszą pastę do zębów.
Rewelacja… Pozostałą resztkę wcieramy pod pachy –dezodoranty (zawierają aluminium), niepotrzebne…
-zebrał i zredagował Tadeusz Strzępek.
Zęby nie zostały stworzone do ulegania próchnicy.
Po dwukrotnym przeczytaniu sprawozdań z badań najwybitniejszego dentysty świata, dra Westona A. Price’a, odzyskałem nadzieję. W roku 1915 dr Price został pierwszym dyrektorem ds. badań Państwowego Stowarzyszenia Stomatologicznego, które przemianowano później na Amerykańskie Stowarzyszenie Stomatologiczne. Dr Price nie szukał szkodliwych czynników powodujących ubytki w zębach swoich pacjentów, ale starał się zrozumieć, dlaczego autochtoni na całym świecie są odporni na próchnicę. (Uwaga: nie wszyscy autochtoni są w pełni odporni na próchnicę, ale wiele ich grup jest). Szukając prawdziwej natury ich odporności na próchnicę, na początku lat 1930. rozpoczął wieloletnie badania rdzennej ludności na całej planecie.
Około 70 lat temu w tym samym Journalu ofthe American Dental Association, który promuje obecnie plomby z amalgamatu rtęci, fluor i inne środki na zęby, opublikował formułę leczenia próchnicy. W nawiązaniu do swoich badań napisał: „Wszystkie grupy ludności posiadające szeroki dostęp do soli mineralnych, szczególnie fosforu, oraz do rozpuszczalnych w tłuszczach aktywatorów miały stuprocentową odporność na próchnicę”.
Dr Price odwiedzał ludzi żyjących w takich miejscach, jak wysoko położone płaskowyże Andów, odizolowane Hebrydy Zewnętrzne położone u wybrzeży Szkocji oraz trudno dostępne wsie w Szwajcarskich Alpach. Odwiedził plemiona żyjące w głębi Afryki, australijskich Aborygenów, nowozelandzkich Maorysów, wyspiarzy z mórz południowych, tubylcze plemiona na Florydzie oraz Eskimosów i kanadyjskich Indian na północnym skraju Ameryki Północnej. Po odwiedzeniu tych ludzi charakteryzujących się różnymi rodowodami i po ustaleniu, że byli wysoce odporni na próchnicę, doszedł do jedynego słusznego wniosku: „Próchnica zębów jest nie tylko zbędna, ale też wskaźnikiem naszego odejścia od podstawowych praw natury warunkujących zdrowe życie”.2
Średniowieczna teoria choroby
Setki i tysiące lat temu, kiedy ludzi nękały różne dolegliwości i choroby, popularną praktyką było obwinianie o ich wywoływanie złych duchów. Ludzie na całym świecie do dziś robią to samo, tyle że te złe duchy noszą dziś inne nazwy. Istnienie tego nowego „złego ducha”, którego uważa się za przyczynę naszych chorób, potwierdzają naukowcy, lekarze, dentyści i urzędnicy rządowi. Są to mikroorganizmy, takie jak wirusy i bakterie.
Teoria chorobotwórczych drobnoustrojów zakorzeniła się w naszych umysłach za sprawą tak zwanych pionierskich prac Louisa Pasteura, który bardziej przypominał komiwojażera niż naukowca. Pasteur promował teorię choroby, która stanowi obecnie podstawę większości gałęzi współczesnej medycyny. Głosi ona, że kiedy siły obronne organizmu ulegają osłabieniu, atakować go mogą chorobotwórcze bakterie lub jakieś istniejące poza nim mikroorganizmy i wywoływać w ten sposób chorobę.
Niestety, w naszym skorumpowanym i pełnym ciemnoty świecie ta „wiedza” utrzymuje się od chwili jej ogłoszenia jako status quo bez należytej dyskusji naukowej na jej temat. Efektem koncepcji Pasteura, która zdejmuje z człowieka odpowiedzialność za chorobę, jest nasz współczesny system opieki stomatologicznej. W tej „nowoczesnej” teorii choroby uzębienia przesądy dotyczące próchnicy zębów przedstawiają się następująco (poniższy cytat pochodzi z publikacji Amerykańskiego Stowarzyszenia Stomatologicznego): „Próchnica pojawia się wtedy, gdy pokarmy zawierające węglowodany (cukry i skrobie), takie jak mleko, prażona kukurydza, rodzynki, ciastka lub cukierki, często pozostają na zębach. Na tych resztkach pokarmów doskonale rozwijają się bakterie bytujące w jamie ustnej wytwarzając przy okazji kwasy. Po pewnym czasie kwasy niszczą szkliwo na zębach i w końcu dochodzi do próchnicy”.

Kombinacja przekonania, że próchnicę zębów powodują bakterie (konkretnie Streptococcus mutans oraz Lactobacillus acidophilus) i że żywią się one resztkami pokarmu, który osiadł w jamie ustnej, wytwarzając kwas, który eroduje fizyczną strukturę zębów, ukształtowała współczesną stomatologię. Według jej zasad:
1. Należy cały czas szczotkować zęby, aby eliminować te niebezpieczne bakterie.
2. Należy płukać usta chemikaliami w celu eliminacji bardziej niebezpiecznych bakterii.
3. Należy czyścić zęby nicią dentystyczną w celu eliminacji przeoczonych bakterii i resztek pokarmu.
4. Kiedy wyżej wymienione trzy zalecenia nie dają dobrego wyniku, należy bakterie usunąć z ust przy wykorzystaniu dentystycznego wiertła i w ten sposób doprowadzić usta do stanu bakteriologicznej czystości.
5. Jeśli dentystyczne wiertło nie może sobie poradzić z usuwaniem bakterii i rozwijają się one dalej, dochodzi do zainfekowania korzenia, co prowadzi do konieczności wypełnienia kanału nerwowego. Rozwiązaniem w przypadku infekcji korzenia zębowego jest usunięcie korony zęba i wyczyszczenie jego wnętrza przy użyciu chemikaliów, a następnie wypełnienie go syntetycznym materiałem, co powoduje, że wnętrze zęba staje się bakteriologicznie czyste.
6. Ostatecznie, kiedy wszystkie te procedury zawiodą i nie uda się powstrzymać przypuszczalnego szturmu bakteryjnych najeźdźców, ząb musi być usunięty, a w jego miejsce wstawiany jest sztuczny ząb lub miejsce to pozostaje puste. Do momentu osiągnięcia szóstego stadium wielu ludzi wydaje tysiące, albo dziesiątki tysięcy dolarów na usługi dentystyczne.

Jednak bez względu na to, jak dużo pieniędzy ktoś wyda na dentystów i ich usługi, prawdziwe lekarstwo na próchnicę wciąż jest iluzją. Wydaje mi się, że ludzie niezbyt jasno zdają sobie sprawę, że te metody leczenia nie prowadzą do wyleczenia, a jedynie ograniczają do pewnego stopnia ból i cierpienie, podczas gdy ząb nadal się psuje. Dla jasności dodam, że nie jestem przeciwnikiem dentystycznych interwencji – czasami są one najlepszą z możliwych opcji -ale dla większości z nas istnieje inny sposób powstrzymywania lub zapobiegania próchnicy, a nawet remineralizacji psującego się zęba.

Prawdę mówiąc, dane statystyczne dotyczące Amerykanów po czterdziestce są tragiczne. Średnio 45,89 procent wszystkich zębów tej grupy wiekowej zostało dotkniętych próchnicą. Ta średnia oznacza, że prawie połowa zębów każdego człowieka należącego do tej grupy została zaatakowana przez próchnicę. Ten stan pogarsza się z wiekiem i kiedy ktoś dojdzie do sześćdziesiątki lub ją przekroczy, ma zaatakowanych przez próchnicę średnio 62,36 procent wszystkich zębów.

Gdyby dentystyczne wiercenie, wypełnianie kanału korzenia, usuwanie zębów, fluoryzacja wody, szczotkowanie i pasta były właściwymi środkami służącymi do leczenia próchnicy, nie bylibyśmy świadkami jej takiego systematycznego rozprzestrzeniania się.

Widzielibyśmy jej zanikanie lub przynajmniej utrzymywanie się na tym samym poziomie, ponieważ im ktoś jest starszy, tym częściej czyści zęby nicią dentystyczną, częściej je szczotkuje lub chodzi na czyszczenie do dentysty. W rezultacie, postępując zgodnie z zaleceniami, stan naszych zębów nie powinien się pogarszać. Czyżby to oznaczało, że ponad 90 procent społeczeństwa nie stosuje się do zasad higieny jamy ustnej? A może w zasadach tego „nowoczesnego” sposobu powstrzymywania próchnicy jest coś z gruntu błędnego?
Niewłaściwe odżywianie zasadniczą przyczyną próchnicy
Dr Price zdał sobie w pewnym momencie sprawę, że jest coś niewłaściwego w naszym sposobie życia, coś, co jest kluczowe dla naszego zdrowia. Aby ułatwić zrozumienie, co jest nie tak, przytoczę dwie relacje o ludziach, którzy byli całkowicie wolni od próchnicy zębów i jak utracili odporność na nią.
W latach 1931 i 1932 dr Price odwiedził odległą Dolinę Loet-schental w szwajcarskich Alpach w poszukiwaniu przyczyny i wyjaśnienia jednej z naszych najczęściej występujących chorób – próchnicy zębów. Mieszkańcy doliny żyli w harmonii z naturą, co owocowało względnie spokojną egzystencją.
Oto, jak dr Price ich opisał: „Nie mają lekarza ani dentysty, ponieważ praktycznie są im oni niepotrzebni, nie mają też policjanta ani więzienia, bo i to nie jest im potrzebne”.
Ta harmonia uwidacznia się również w produkcji żywności: „Krowy spędzające ciepłe lato na pokrytych zielenią i lasami stokach w pobliżu lodowców i pól wiecznego śniegu cechuje okres wysokiej i bogatej mleczności… Ten ser zawiera naturalny tłuszcz masłowy i sole mineralne pochodzące z doskonałego mleka i jest dosłownie rezerwuarem życia na nadchodząca zimę”.
John Siegen, pastor jedynego kościoła w dolinie, opowiedział drowi Price’owi o maśle i serze wyprodukowanym harmonijnie z mleka naturalnie wypasanych krów: „Powiedział mi, że rozpoznają obecność Najwyższego w życiodajnych cechach masła wyprodukowanego w czerwcu, kiedy krowy przebywają na pastwiskach w pobliżu lodowców. Zbiera ludzi razem, by podziękować dobremu Ojcu za dowody jego obecności w postaci życiodajnych cech masła i sera, kiedy krowy jedzą trawę w pobliżu linii śniegu… Mieszkańcy doliny potrafią odróżnić wspaniałą jakość ich czerwcowego masła i właściwie nie wiedząc czemu, składają mu należny hołd”.
Ten „należny hołd” składany masłu jest odległym w czasie wołaniem skierowanym do dzisiejszych dyktatorów diety, którzy twierdzą, że masło jest szkodliwe dla naszego zdrowia ze względu na występujący w nim wysoki poziom tłuszczów nasyconych i cholesterolu.
Komentując czas spędzony w Dolinie Loetschental, dr Price napisał: „Człowiek natychmiast zaczyna zastanawiać się, czy nie ma czegoś we wspomagających życie witaminach i solach mineralnych pokarmów, co buduje nie tylko wielkie fizyczne konstrukcje, wewnątrz których rezyduje ich duch, ale również umysły i serca zdolne do wyższych uczuć, wobec których wartości materialne są dla człowieka wtórne”.
W opisach ludzi i środowiska Doliny Loetschental widzimy, odczuwamy i słyszymy ogromne zgranie z Naturą. Nie tylko zwierzęta i ziemia są uhonorowane w uświęcony sposób, podobnie jest z żywnością. Tamtejsi ludzie widzą i znają boską moc kryjącą się w ich maśle. Jednak by dostrzec ją w nim, muszą dostrzegać ją również w sobie samych. Ta wiedza jest, jak przypuszczam, wynikiem życia w zgodzie z podstawowymi prawami Natury. Ludzie widzą dowody i przypomina się im o ich własnej boskosci poprzez dostrzeganie „Ojca” i Jego „Istoty”, Jego obecności, w darze, jaki im dał – darze zdrowia, żywotności i wital-ności – poprzez Jego masło i ser.

Dieta ludzi z Doliny Loetschental składała się na początku lat 1930. ze zdrowego żytniego chleba, letniego masła i sera (porcja niemal takich samych rozmiarów jak kromka chleba) popijanych świeżym, surowym krowim lub kozim mlekiem. Mięso jadali raz w tygodniu.
W ramach badań obejmujących 4280 zębów dzieci żyjących w wysokogórskich alpejskich dolinach dr Price ustalił, że 3,4 procent zostało zaatakowanych przez próchnicę, natomiast w samej Dolinie Loetschental 0,3 procent.
Okazało się, że mieszkańcy Loetschental są bardzo odporni na ubytki spowodowane próchnicą, mimo iż znaczną częścią ich diety stanowił żytni chleb na zakwasie. Wiele stowarzyszeń dentystycznych uważa chleb za główną przyczynę ubytków w zębach, gdy jego resztki pozostają między zębami. Ludzie z Doliny Loetschental nie używali nici dentystycznych i nie szczotkowali zębów. Mieli nawet w jamie ustnej typowe osady, ale nie cierpieli na próchnicę. Dr Price napisał: „Członkowie wielu prymitywnych plemion mają zęby niemal stale wysmarowane bogatymi w skrobię pokarmami i wcale nie zawracają sobie głowy ich czyszczeniem, a mimo to nie cierpią na próchnicę”.
W tym samym czasie w nowoczesnych częściach Szwajcarii próchnica była głównym problemem dzieci szkolnych, z których cierpiało na nią od 85 do 100 procent. Co więcej, szwajcarskie dzieci z podobnej linii genetycznej do tych z Doliny Loetschental żyjące
w nowoczesnych miastach Szwajcarii i posiadające dostęp do najnowszych technik stomatologicznych, też cierpiały na próchnicę. Ludzie zdawali się nie wiedzieć, dlaczego tak się dzieje, i nawet próbowali regularnych ćwiczeń i opalania dzieci, ale nie przyniosło to żadnej poprawy, jeśli chodzi o próchnicę. Przyczyną ubytków w zębach wśród tych nowocześnie chowanych dzieci nie było to, że nie szczotkowały zębów i nie miary dostępu do nowoczesnej opieki dentystycznej – musiało to mieć związek z brakiem witamin
w przemysłowo wytwarzanej żywności, jaką spożywały.

Nowocześnie żyjący Szwajcarzy nie hołdowali już tradycyjnej diecie składającej się ze zdrowego żytniego chleba, letniego masła i sera oraz świeżego, surowego krowiego lub koziego mleka. Zamienili swój starannie przygotowywany zdrowy żytni chleb na zakwasie na wypieki
z mąki pszennej. Zamienili swoje letnie masła i sery na margaryny, marmolady, dżemy, puszkowane jarzyny, ciasteczka i owoce, które musiały być przywożone na ich teren. Teraz hodują u siebie niewiele jarzyn. Ale nawet na tych zmodernizowanych obszarach niektóre dzieci zdradzają wysoką odporność na próchnicę -te, które wciąż spożywają tradycyjne potrawy.

Dr Price zauważył: „Badaliśmy tu dzieci, których rodzice zachowali swoje pierwotne sposoby doboru żywności, i wszystkie, które były odporne na próchnicę, jadły żywność wyraźnie różniącą się od spożywanej przez dzieci o dużej podatności na tę chorobę”.
Średnia częstość występowania próchnicy u prowadzącego nowoczesny tryb życia Szwajcara była ośmiokrotnie większa niż u tych, którzy trzymali się swoich rodzimych diet. Spośród 2065 zębów, które dr Price przeanalizował w ramach innych badań, 25,5 procent zostało zaatakowanych przez próchnicę, a w przypadku wielu zębów doszło do ropnia zębodołowego (infekcji).
Różnica pomiędzy dwiema dietami Szwajcarów w latach 1930. stanowi ważny klucz do wyjaśnienia zdolności organizmu do re-mineralizacji ubytków. Żyjący nowocześnie Szwajcarzy z dużą liczbą zębów zaatakowanych przez próchnicę wciąż jedli wiele pokarmów podobnych do tych z diety autochtonicznej. Jedli chleb z masłem i popijali mlekiem, ale dodawali również do swojej diety nowe pokarmy, które były generalnie obce lokalnej diecie: słodycze.
Często problem nie polega na tym, że pokarmy, które spożywamy, są niewłaściwe. Rzecz w tym, że są olbrzymie różnice w sposobie przyrządzania żywności, i w tym, skąd ona pochodzi. Na przykład, czy mleko jest pasteryzowane, czy surowe, czy krowy pasą się na zielonej trawie, czy też są karmione ziarnem i sianem i w ciasnych stoiskach i czy ziarno wyrosło na glebach bogatych w składniki odżywcze, czy też nie, i jak jest przygotowane.
Różnica pomiędzy nowocześnie żyjącymi Szwajcarami, a Szwajcarami odizolowanymi, którzy byli bardzo odporni na próchnicę, wcale nie jest żadną zagadką. Podobnych obserwacji dr Price dokonał na całym świecie. Jeden z najbardziej ekstremalnych przykładów znalazł wśród australijskich aborygenów.

Dr Price odwiedził Australię w roku 1936 i zaobserwował, że średnia częstość występowania próchnicy wśród australijskich aborygenów wynosi zero procent – mieli całkowitą odporność na nią. Odkrył również, że w przeciwieństwie do tradycyjnych aborygenów średnia częstość występowania próchnicy zębów w grupie aborygenów mieszkających w rezerwatach i spożywających nowoczesne pokarmy wynosiła 70,9 procent. Oto, jak to opisuje: „Jest niewiele miejsc na świecie, które przedstawiałyby tak wielki kontrast w rozwoju fizycznym, jaki występuje pomiędzy prymitywnymi aborygenami z Australii, którzy sami decydują o swoim losie, a tymi, którzy znaleźli się pod wpływem białego człowieka. Biały człowiek pozbawił ich naturalnych środowisk i obecnie trzyma ich w rezerwatach, wykorzystując ich jednocześnie jako siłę roboczą zatrudnioną na nowoczesnych przemysłowych stanowiskach pracy”.
Dr Price wyjaśnił wpływ żywności na ogólny stan naszego zdrowia i stwierdził, że nawet australijscy aborygeni, którzy od tysięcy lat utrzymywali niemal doskonałą kondycję fizyczną, utracili swoje idealne piękno i zdrowie, spożywając pokarmy „białego człowieka”: „Najbardziej doniosłym i znaczącym faktem, z jakim mogła zapoznać się nasza nowoczesna cywilizacja, jest to, że taka prymitywna społeczność, jak australijscy aborygeni, rozmnażali się pokolenie po pokoleniu przez wiele stuleci – nawet nie wiadomo od jak wielu – bez wytworzenia widocznych nieregularności w łukach zębowych. I nagle w następnym pokoleniu po rozpoczęciu spożywania pokarmów białego człowieka u dużej liczby ich dzieci pojawiły się nieregularności łuków zębowych z widocznymi deformacjami twarzy. Wzorce tych zniekształceń są podobne do tych, jakie występują w kulturach białego człowieka”.

Dr Price pozostawił nam ostrzeżenie, które jest równie aktualne dziś, jak było 70 lat temu, kiedy zostało po raz pierwszy wyartykułowane:
„Gwałtowna degeneracja australijskich aborygenów po przyjęciu przez nich od rządu nowoczesnych pokarmów stanowi wyrazisty przykład, który powinien bardziej przemawiać do wyobraźni niż eksperymenty na zwierzętach. Powinien stać się nie tylko źródłem obaw, ale wręcz ostrzeżeniem pokazującym, że ludzie mogą zdegenerować się fizycznie tak szybko jedynie poprzez stosowanie określonego typu pożywienia, szczególnie szeroko aprobowanych przez nowoczesną cywilizację produktów dietetycznych”.16
To właśnie to ostrzeżenie i obawa powinny znaleźć się moim zdaniem na czele państwa świadomości.

Stan naszych organizmów ulega pogorszeniu z powodu pokarmów, które spożywamy, i często to pogorszenie objawia się w naszych zębach lub dziąsłach, albo w jednych i drugich, jako że są one wizytówkami naszego organizmu. Ta degeneracja jest wynikiem naszego stylu życia. Nowoczesna moda polegająca na wizycie u dentysty w celu pozbycia się problemu pozwala ludziom na pozostawanie w nieświadomości, że przyczyną psucia się ich zębów są ich przyzwyczajenia w zakresie żywienia i stylu życia. Ból i ubytek zostają chwilowo zlikwidowane, tyle że najprawdopodobniej powrócą kilka lat później, ponieważ rzeczywista przyczyna ubytku nie została zlikwidowana.

Protokół zapobiegania i remineralizacji ubytków
Dr Weston Price pobrał próbki żywności od wszystkich tubylczych grup, jakie badał. Przekazał je do swojego laboratorium i dokonał analizy ich zawartości pod kątem witamin i soli mineralnych. Okazało się, że tubylcza dieta dająca odporność na próchnicę zębów zawiera średnio cztery razy więcej rozpuszczalnych w wodzie witamin B i C i co najmniej dziesięć razy więcej rozpuszczalnych w tłuszczach witamin A, D, E i K od diety, która powodowała próchnicę zębów.
Antropologiczne świadectwo dra Price’a – tysiące wykonanych przez niego fotografii i analiza czynników odżywczych w różnych dietach – dowodzi, że nasza nowoczesna dieta nie dostarcza naszemu organizmowi witamin i soli mineralnych koniecznych do życia i że w rezultacie wielu ludzi cierpi z tego powodu na próchnicę zębów. To, że próchnica nasila się z wiekiem, ma uzasadnienie w tym, że skutki niedoborów i toksyczności naszej nowoczesnej diety nawarstwiają się z upływem czasu.

Dr Price włączył wiedzę uzyskaną w następstwie badań terenowych do programu odżywczego, który opracował w celu powstrzymania i remineralizacji ubytków wykorzystując odpowiednie żywienie. Jego protokół jest bardzo skuteczny. Przy pomocy diety pomógł 17 osobom z ostrą próchnicą zębów redukując ją 250-krotnie. W tej grupie około połowa wszystkich zębów była zaatakowana przez próchnicę. W ciągu trzech lat po zakończeniu kuracji wytworzyły się tylko dwa nowe ubytki, co daje częstotliwość nawrotów wynoszącą 0,4 procent.17

Niestety, dr Price nigdy nie przedstawił w wyrazisty sposób swojego protokółu dotyczącego powstrzymywania próchnicy zębów. Niemniej dzięki wskazówkom zawartym w jego książce, badaniom Melvina Page’a, DDS, moim własnym dociekaniom metodą prób i błędów oraz opiniom innych ludzi, którzy wyleczyli swoje zęby, udało się go odtworzyć. Zanim ktokolwiek spróbuje go zastosować, chciałbym podkreślić, że w niektórych przypadkach może nie udać się uzyskać pozytywnych rezultatów za sprawą czynnika w postaci składu chemicznego krwi. Dobra żywność może nie wystarczyć do odpowiednio szybkiego przywrócenia do normy chemii każdego organizmu, by powstrzymać rozwój próchnicy. Co więcej, wielu ludzi utraciło zdolność dobrego przyswajania pokarmu w wyniku uszkodzeń spowodowanych przez pochodzące ze środowiska toksyny, ubogą dietę oraz zachodnie leki, w tym szczepienia, ponieważ chemikalia uszkodziły ich przewód pokarmowy.
W następnej części artykułu podaję rozwiązanie tego problemu. Poniższe wskazówki są czymś w rodzaju mapy i niektórzy ludzie będą mogli dokładnie się do nich zastosować. Ogólnie chodzi o ukierunkowanie ludzi na to, co jest dla nich zdrowe. Ustalenie najlepszej dla siebie diety zależy w zasadzie od intuicji i instynktu każdego człowieka, od wsłuchiwania się w swój organizm i apetyt. Nie chodzi tu o jakiś masochistyczny eksperyment, w ramach, którego mamy zmuszać się do jedzenia pokarmów, za którymi nie przepadamy, i unikać potraw, które lubimy -nic z tych rzecz.

 

 

Dietetyczne wytyczne prowadzące do remineralizacji zębów
Dr Price zauważył, że badane przez niego grupy autochtoniczne, które posiadają najwyższą odporność na próchnicę zębów, to znaczy zbliżoną do 100 procent, czerpały szczodrze – to znaczy przypuszczalnie przy każdym posiłku – z trzech niżej wymienionych źródeł podstawowych witamin:
1. Niepasteryzowane produkty mleczarskie wytworzone przez zwierzęta wypasane na polach.
2. Mięso pochodzące z organów i mięśni dzikich ryb i skorupiaków.
3. Organy wypasanych na polach lub dzikich zwierząt.
Zalecenia dietetyczne zachęcają do przyjmowania co najmniej dwóch spośród tych trzech kategorii żywności oraz do tego, by w ciągu tygodnia spożyć je wszystkie trzy. Jeśli ktoś ma uczulenie na artykuły mleczarskie lub trudno je dostać, najlepsze wyniki osiąga się wykorzystując codziennie lub prawie codziennie kategorię 2 i 3.
Poniższe zalecenia pomogły wielu ludziom w remineralizacji ubytków w ich zębach:
• spożywać od 0,5 do ponad 4 łyżek stołowych organicznych/dzikich wątróbek 2-3 razy dziennie razem z:
• 0,5 do ponad 2 łyżek stołowych żółtego masła 2-3 razy dziennie razem z posiłkami;
• ponad 2 filiżanki surowego/niepasteryzowanego mleka od karmionych trawą krów, kóz, wielbłądów lub bizonów. Należy pić tyle mleka o temperaturze pokojowej, ile potrzebuje organizm;
• 2 filiżanki wywaru rybiego z tusz dzikich ryb, przy czym najlepiej jest, jeśli tusze posiadają przynajmniej łby, a najlepiej jeśli mają również organy wewnętrzne (stosowny przepis znajduje się pod adresem www.westonaprice.org/food-features/broth.html);
• spożywać codziennie 2-4 łyżki stołowe szpiku z wypasanych na polu zwierząt;
• jeść tyle, na ile ma się ochotę, najlepiej codziennie lub nawet kilka razy dziennie, nie gotowanych dzikich ryb lub nie gotowanego mięsa zwierząt wypasanych na polu (gotowanie mięsa jest dobre, ale zazwyczaj łatwiej strawne jest mięso nie gotowane; mięso i ryby można również marynować lub przyrządzać jako mało lub średnio wysmażone);
• jeść tyle, na ile ma się ochotę, przynajmniej raz dziennie, surowych świeżych ostryg, małży lub podobnych mięczaków;
• jeść znaczne ilości jarzyn, takich jak buraki naciowe, boćwina, jarmuż, cukinia, brokuły, seler, fasolka szparagowa i marchew;
• jeść trzy razy w tygodniu lub częściej różne organy wszelkich wypasanych na polu lub dzikich zwierząt;
• wypijać dziennie między posiłkami 2-4 filiżanki świeżego surowego soku z jarzyn, pamiętając o ograniczeniu picia soku ze słodkich jarzyn, takich jak marchew i buraki. Sok powinien być głównie mieszanką selerów i pietruszki. Jak sugerują przepisy podane w Primal Diet (Pierwotna dieta)18, należy użyć jednej wiązki pietruszki na jeden pęczek selerów. Taki sok może wymagać trochę gliny do zneutralizowania toksyn.

Ludziom mającym kłopoty z trawieniem zwierzęcych protein zalecam spożywanie ich w małych porcjach: od 1 do 2 uncji (28-56 g) na jeden posiłek w rozłożeniu na 5 posiłków dziennie. Można jeść tyle protein, na ile ma się ochotę. Proteiny należy spożywać z dużą ilością tłuszczu. Nie polecam ani nie zachęcam do jedzenia chudych kawałków mięsa lub mięsa, z którego usunięto tłuszcz. Dla niektórych ludzi zbyt duża ilość protein jest trudna do strawienia. Proteiny należy spożywać również z dużą ilością jarzyn bądź często popijać jarzynowym sokiem. (Szacunki zawarte w planie żywnościowym MeMna Page’a mówią, że jeśli czyjaś idealna waga wynosi 40 kg, to musi on zjadać 170 gramów protein dziennie, jeśli ta waga wynosi 68 kg, to należy konsumować 280 gramów protein dziennie, a w przypadku osoby o wadze 90 kg – 370 gramów dziennie). Jedząc kilka posiłków dziennie składających się z protein i innych produktów bogatych w witaminy i sole mineralne pomagamy w ograniczaniu fluktuacji poziomu cukru we krwi i niedoboru substancji odżywczych, które sprzyjają rozwojowi próchnicy.
Surowe jajka, jako sposób na wzmocnienie zębów.
Tym, którzy mają trudności z przyswajaniem substancji odżywczych z pokarmów, w rozwiązaniu tego problemu pomóc mogą organiczne lub wysokiej jakości surowe jajka. Ostrzegam jednak, że początkowo nieregularne spożywanie tego szczególnego pokarmu może wywoływać mdłości. Surowe jajka mogą spowodować intensywną detoksykację (oczyszczenie) organizmu z zalegających w nim chemikaliów. (Kiedyś jadłem surowe jajka z farmy i mój organizm zaczęło opuszczać valium, lek, który przyjmowałem 15 lat wcześniej. Wiedziałem, że to jest valium po jego charakterystycznym smaku, i potem przez cały dzień czułem się bardzo źle). Można więc spróbować następującej mieszanki:

1 filiżanka surowego mleka, 0,5 filiżanki surowej śmietany,
2 surowe jajka.

Można też – nieobowiązkowo – dodać do smaku niewielką ilość niepodgrzanego miodu lub stewii, ekstrakt wanilii, mączkę ze strąków szarańczynu (chleba świętojańskiego) lub gałkę muszkatołową.
Specjalne źródła pokarmu
Ponieważ jest to publikacja międzynarodowa, nie jestem w stanie dostarczyć informacji o lokalizacji najlepszych źródeł żywności, jaką zalecam. Kupowanie na chłopskich rynkach lub bezpośrednio u rolników to zazwyczaj najlepszy sposób uzyskania wysokiej jakości żywności pochodzącej od zwierząt żerujących na pastwiskach. Chodzi tu o niepasteryzowane mleko, którego, niestety, w niektórych miejscach nie można legalnie kupić. Wielu handlarzy rybami posiada całe żyjące dziko ryby. Można również skontaktować się z lokalnym oddziałem Fundacji Westona A. Price’a (lista kontaktowych oddziałów fundacji znajduje się pod adresem www.westonaprice.org/localchapters/index.html ). Niektóre z tych oddziałów są w stanie podać dobre źródła żywności.
Żółte masło zawiera ważny czynnik wspomagający organizm we włączaniu soli mineralnych do kośćca, który dr Price oznaczył jako „aktywator X”. Kiedy krowy jedzą szybko rosnącą trawę, tłuszcz zawarty w ich mleku zawiera ten czynnik. Ma to miejsce zazwyczaj wiosną i latem w zależności od środowiska. W idealnym przypadku masło to musi być zrobione z niepasteryzowanego mleka. Jeśli ktoś w miejscu swojego zamieszkania ma kłopoty ze znalezieniem żółtego masła, dwaj duzi producenci posiadają wysokiej jakości pasteryzowane żółte masło, które powinno być dostępne w wielu częściach świata. Są to Kerrygold Butter z Irlandii (www.kerrygold.com) i Anchor Butter z Nowej Zelandii (www.anchorbutter.com).
Pokarmy, napoje i produkty, których należy unikać
Znajomość tego, czego nie należy jeść, jest niemal równie ważna jak znajomość tego, co należy jeść. Nie należy lekceważyć stosowania się do tej rady, która dotyczy również napojów i innych produktów. Należy więc unikać:
• Cukru: białego cukru, brązowego cukru, organicznego cukru, odparowanego soku z trzciny cukrowej, syropu kukurydzianego, sklepowych dżemów (wyjątki to: nie podgrzewany cukier, organiczny nie przetwarzany syrop klonowy, rapadura i stewia). Wiele słodzików potęguje próchnicę zębów. Jeśli ktoś ma ostry lub trudny przypadek, powinien używać tylko stewii i unikać wszelkich innych słodyczy.

• Mąki i produktów zbożowych: mąki białej, mąki pszennej, mąki organicznej, wszelkich nie moczonych produktów zbożowych, takich jak chleb, krakersy, kruche ciasteczka, pączki, płatki śniadaniowe, bułki, ciasta, tortille, bajgle i kanapki. Należy unikać większości kupowanych w sklepach produktów mącznych, nawet tych ze sklepów ze zdrową żywnością.

• Hydrogenizowanych olejów: margaryny i olejów roślinnych niskiej jakości, oleju sojowego, tłuszczu do smażenia i pieczenia Crisco, kanadyjskiego oleju rzepakowego i szafranowego. Zamiast nich należy używać naturalnego oleju kokosowego, naturalnego oleju palmowego, naturalnej oliwy z oliwek, masła lub łoju.
• Wszelkiego typu taniego niezdrowego jedzenia lub fast foodów.
• Kawy, napojów bezalkoholowych, słodzika Nutrasweet (aspartam) oraz produktów zawierających sztuczne substancje smakowe, barwniki i inne dodatki.
• Mleczka sojowego, niskiej jakości protein w proszku i nadmiaru tofu.
• Pasteryzowanego mleka, nawet jeśli jest od krów z pastwisk.
• Mięsa i jaj z nienaturalnego chowu oraz ryb ze sztucznej hodowli.
• Alkoholu i papierosów.
• Narkotyków, leków na receptę i szczepionek.
Sekret ochrony przed próchnicą zębów
Badając krew, stomatolog dr Melvin Page dokładnie określił przyczynę próchnicy zębów we współczesnym społeczeństwie. Kiedy skład chemiczny naszej krwi traci stan równowagi, głównie z powodu konsumpcji przetworzonych pokarmów (szczególnie cukrów), stosunek wapnia do fosforu w naszej krwi ulega odchyleniu od normy. (Dr Page zalecał, aby ten stosunek wynosił 2,5 części wapnia na jedną część fosforu, poza tym twierdził, że decydującym czynnikiem w wytworzeniu odporności na próchnicę zębów jest to, aby w stu mililitrach krwi przy normalnym poziomie cukru było 8,75 mg wapnia i 4,5 mg fosforu). To powoduje, że z miazgi i kości wypłukiwane są sole mineralne, powodując osłabienie zębów i innych kości. Tak więc cukier powoduje próchnicę zębów nie dlatego, że spożywające go bakterie wytwarzają kwasy, ale dlatego że uszczupla on ilość substancji odżywczych w organizmie.

Unikanie spożywania zbyt dużych ilości słodkich i przetworzonych pokarmów w celu przywrócenia właściwego stosunku wapnia i fosforu we krwi i umożliwienia solom mineralnym wiązania się z zębami to zwykle za mało. Musimy spożywać także budulcowe pokarmy zawierające duże ilości soli mineralnych i witamin zdolnych do zainicjowania reakcji łańcuchowej budującej twarde jak szkło zęby w miejscu zepsutej tkanki zębowej.
Uwolnienie od próchnicy zębów
Niniejszy artykuł mówi o kilku kluczowych aspektach dotyczących tego, jak uwolnić się od próchnicy zębów i uniknąć wypełnienia ubytków w zębach niezbyt przyjemnymi plombami. Nasze zęby mogą odbudować się same i pokryć twardą, szklistą warstwą, pod warunkiem że zapewnimy sobie właściwe odżywianie.
Możemy zminimalizować skutki próchnicy zębów, zapobiegać jej, a nawet przywrócić normalny stan w miejscu, gdzie powstał ubytek, pod warunkiem, że dokona się właściwego wyboru, bazując na wiedzy uzyskanej z obserwacji wolnych od próchnicy autochtonicznych społeczności. Przyswójmy sobie tę wiedzę i podejmijmy mądrą próbę wyleczenia lub zapobieżenia próchnicy zębów poprzez spożywanie nieprzetworzonej żywności. Można nauczyć się żyć bez próchnicy zębów, a także leczyć ubytki i zapobiegać im.

 

Kalendarz

Lipiec 2018
P W Ś C P S N
« Gru    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031